CTRL+C, CTRL+V

We współczesnej kulturze i sztuce fundamentalną kwestią staje się relacja pomiędzy kopią a oryginałem. Problematyka ta zawsze była istotna z perspektywy wartościowania dzieła sztuki, jednak wpływ nowych mediów sprawił, że pojawiła się konieczność podjęcia jej na nowo. Rozwój techniki, komputerów, Internetu zmienił oblicze naszej kultury. Podważył też relację pomiędzy tym, co prymarne, a tym, co wtórne. W globalnej sieci oryginał nie tyle traci na znaczeniu, co znika zupełnie, okazuje się niemożliwy do odnalezienia.

„Aura” oryginału 

Już Walter Benjamin obawiał się, że rozpowszechnienie się fotografii sprawi, iż coś, co określał mianem „aury” dzieła sztuki, straci na znaczeniu. „Aura” odnosiła się do poczucia wyjątkowości i niepowtarzalności, była czymś, co nie podlegało prostemu ujęciu w słowa. „Aura” jest tym niewytłumaczalnym dreszczykiem emocji, którego doświadczamy, gdy obcujemy z „autentykiem”. W ujęciu Benjamina pojawiła się pewna obawa – skoro fotografia pozwoli na dowolne powielanie danego obrazu, to nikt nie będzie już odczuwał potrzeby obcowania z oryginałem. Przewidywania Benjamina nie spełniły się. Fakt, że możemy obserwować przykładowo dzieło Van Gogha na tysiącach reprodukcji, w książkach, podręcznikach, na pocztówkach, nie sprawia, iż nie chcemy zobaczyć go w rzeczywistości. Wręcz przeciwnie – liczba kopii, które oglądamy, sprawia, że jeszcze bardziej pragniemy autentyku. Wielość powielonych wizerunków rozbudza w nas „głód” oryginału. Dzieje się to z prostej przyczyny – jesteśmy przekonani o tym, że jest on doskonalszy niż jakiekolwiek jego powielenie.

fot. Tomasz Olesinski

fot. Tomasz Olesinski

Kultura europejska fetyszyzuje oryginał. W perspektywie historii sztuki problematyka oryginału jest fundamentalna – tylko on posiada wartość. Wartościowanie dokonuje się już na poziomie doboru słów – kopia posiada niezaprzeczalnie zawarte immanentne pojęcie niższości. Kopia może być doskonała technicznie, ale nie realizuje postulatu oryginalności, który wiąże się z innowacyjnością, pomysłowością. Fetyszyzm oryginału opiera się na pewnych konwencjach i założeniach – wierzymy pewnym autorytetom, że dane dzieło jest „autentykiem”.

Oryginał w kulturze Internetu

Nowe media doprowadziły do sytuacji, w której związek między oryginałem a kopią uległ skomplikowaniu. Obrazy zyskały zdolność do powielania się, multiplikowania. Przykładowo, w przypadku fotografii cyfrowej możemy tworzyć setki wersji tego samego zdjęcia, edytując je w różnych programach graficznych – możemy doprowadzić do sytuacji, w której nikt, oprócz nas samych, nie będzie wiedział, które ze zdjęć jest „oryginalne”. Co więcej, okaże się, że jest to zupełnie bez znaczenia. Obrazy stają się autoreferencyjne – odnoszą się same do siebie, a nie do rzeczywistości. W przypadku, gdy mamy do czynienia z setką przerobionych zdjęć, pytanie o to, które z nich jest najbliższe rzeczywistości, traci na znaczeniu.

Problem kopii i oryginału w kulturze Internetu dotyczy także, a może przede wszystkim, kwestii praw autorskich. Internet jest obszarem powielania, jest przestrzenią, w której często korzysta się z gotowych elementów do tworzenia nowych przekazów. Pytania dotyczące reprodukcji, praw autorskich podejmowane są także w kontekście „net artu” – sztuki wyzwolonej (czy aby na pewno?) ze wszelkich ram instytucjonalnych i funkcjonującej wyłącznie w przestrzeni wirtualnej. 

„Kopiuj/Wklej” – Negatyw

Ze wszystkimi tego typu problemami i pytaniami próbują zmierzyć się artyści biorący udział w wystawie „Kopiuj/Wklej” w galerii Negatyw. Każdy z twórców próbuje podejść do tematu w odmienny sposób. Jaka jest relacja pomiędzy twórczością a odtwórczością? Artysta zawsze na kogoś się powołuje, z kogoś czerpie, ma różnorodne inspiracje. Gdzie jednak przebiega granica pomiędzy twórczym przekształceniem tego, co zastane, a kopiowaniem, powielaniem? Refleksję tę podejmuje Linda Cieniawska w swych pracach, pokazując własne interpretacje uznanych dzieł sztuki.

Dzieła Marty Drzastwy i Marcina Malickiego odnoszą się do sztuki graffiti. W przypadku Marty Drzastwy pojawia się pytanie o powielenie i kopie. Jej prace powstające z odbitych szablonów pokazują, że raz użyta matryca może być wykorzystana na różne sposoby. Szablon daje możliwości korzystania z gotowych elementów, przekształcania ich, używania w innym kontekście.

fot. Tomasz Olesinski

fot. Tomasz Olesinski

Aleksander Rajewski proponuje nam udział w referendum. Wystarczy odbić swój palec, aby wypowiedzieć się na kontrowersyjny temat ACTA. Jednocześnie sam sposób naszego udziału w referendum – odbicie linii papilarnych – stawia pytanie o granice wolności i inwigilacji. Anonimowość, także internetowa, okazuje się tylko pozorem. Zostawiamy za sobą ślad, za pomocą którego można nas odnaleźć i zidentyfikować, nawet gdy o tym nie wiemy. Nawet, a może przede wszystkim, gdy tego nie chcemy.

Instalacja Ani Wybraniec odnosi się do wspomnianej już relacji pomiędzy kopią a oryginałem. Artystka zajmuje jednoznaczne stanowisko – połyskujący oryginał został umieszczony na postumencie, podczas gdy „rój” kopii próbuje się na niego wspiąć (zarówno pierwsze, jak i drugie wyobrażone zostały pod postacią owadów). Jednocześnie kopie noszą na sobie piętno niedoskonałości. Jak zauważa sama artystka, „kopie szturmują miejsce oryginałów. Oryginały na postumencie i kopie w olbrzymich ilościach ewidentnie różnią się jakością wykonania. Kopie są łatwe, szybkie i prą ławicą na miejsce oryginałów – i pewnie nikt nawet nie zauważy, jak oryginały znikną w powodzi tandety”. Jednocześnie w pracy tej odnajdujemy odwołanie do Jeana Baudrillarda i jego koncepcji symulakrów – znaków pozbawionych odniesienia do rzeczywistości. Pojawia się pytanie, czy żyjemy w świecie kopii pozbawionych oryginału? I oczywiście pytanie najistotniejsze: czy we współczesnej kulturze oryginał ma jakąkolwiek wartość?

Wystawa „Kopiuj/Wklej” podejmuje bez wątpienia istotne tematy twórczości i odtwórczości, kopii i oryginału. Mam wrażenie, że znajdujemy się w sytuacji przełomu. Pomimo faktu, że nie wszyscy artyści i teoretycy zdają sobie z tego sprawę, kwestia funkcjonowania dzieła sztuki w przestrzeni wirtualnej i związanego z tym statusu praw autorskich, będzie fundamentalnym zagadnieniem najbliższych lat. Jednak, co wydaje się najistotniejsze, dotyczyć będzie ona jednak nie tylko teoretyków akademickich i artystów, ale wszystkich uczestników kultury.

Wystawa „Kopiuj/Wklej” odbywa się w ramach  ramach Festiwalu Filmów Niezależnych kilOFF. Można ją oglądać w Galerii Negatyw do 16 czerwca.