Refleksje przedoscarowe cz. 4 – Służące

Służące, reż. Tate Taylor

 „Służące”, oparte na bestsellerowej powieści Kathryn Stockett, są jednym z tegorocznych tytułów nominowanych do zdobycia statuetki Oscara w ramach kategorii: najlepszy film, najlepsza aktorka drugoplanowa oraz najlepsza aktorka pierwszoplanowa.

Akcja filmu rozgrywa się w latach sześćdziesiątych XX wieku, w małym miasteczku w stanie Missisipi. Na pozór wydaje się, że życie w nim toczy się spokojnie, a ludzie żyją w nim godnie, angażując się w pomoc na rzecz akcji charytatywnych. Okazuje się jednak, że sielskie miasteczko nie jest takie dla każdego mieszkańca – idealne panie domu nie poradziłyby sobie bowiem bez pomocy służących, które gotują, sprzątają i wychowują za nie dzieci. Dodajmy, że służące te są odmiennej rasy, co jest dla białych mieszkańców wystarczającym powodem, aby traktować je jak ludzi gorszej kategorii. Smutną prawdę o ich życiu ujawnia powracająca ze studiów Skeeter, przeprowadzając wywiady ze służącymi i tworząc z ich opowieści książkę.

„Służące” są kolejnym filmem rozliczeniowym traktującym o segregacji rasowej w USA w latach sześćdziesiątych XX wieku. Jednak w przeciwieństwie do wielu dzieł o podobnej tematyce, filmowi udało się uniknąć nachalnej retoryki i zbędnego patosu. Problem rasizmu i walki o równość społeczną nie jest tutaj ukazany pod postacią wielkich manifestacji, lecz poprzez przedstawienie losów pojedynczych kobiet, które postanowiły upomnieć się o szacunek i godność.

To obraz momentami zabawny, wywołujący na twarzy widza uśmiech, ale też wzruszający i smutny. Na uwagę zasługują zwłaszcza kreacje aktorskie Violi Davis (Aibileen Clark), Octavii Spencer (Minny Jackson) oraz Jessiki Chastain (Celia Foote), wyróżnione nominacjami do Oscara. Wymienione aktorki stworzyły żywe, zapadające w pamięć postaci kobiet, które muszą stawić czoła problemom. Rewelacyjna jest zwłaszcza Octavia Spencer, która rolą żywiołowej, twardej Minnie zdecydowanie zasłużyła na to, aby zdobyć nagrodę na oscarowej gali.

„Służące” nie są dziełem specjalnie nowatorskim czy oryginalnym – fabuła prowadzona jest raczej schematycznie, bez większych zaskoczeń czy silenia się na oryginalność. Nie zmienia to jednak faktu, że film ogląda się z przyjemnością i ciekawością, a losy postaci w jakiś sposób pozostają w pamięci. Z tego powodu na pewno warto obejrzeć go i samemu przekonać się, czy zasługuje na Oscara.

Ocena Reflektora: 4/5