Miasto umarło / Umiera / Jest chore / Odpowiedź zakreślić krzyżykiem*

Dwa dni po swoich 57 urodzinach Leszek Engelking – tłumacz, poeta i krytyk literacki – odwiedził Bytom. Miasto swojego dzieciństwa i lat wczesnego chłopięctwa. Spotkanie poświęcone promocji zbioru jego wierszy „Muzeum dzieciństwa” odbyło się w Biurze Promocji Miasta.

Tom powstawał prawie trzy lata. W tym czasie Leszek Engelking nie pisał prawie nic innego. Sporo tworzywa uczuciowego, umysłowego, duchowego nagromadziło się w związku z tym tematem – wyznał. Na spotkaniu przeczytał część z 77 wierszy (7 została wybrana jako liczba magiczna). Przeczytał, znakomicie, wręcz aktorsko, interpretując słowa. Było to swego rodzaju spacerem w głąb miasta. Spacerem z ludźmi i wywołanymi duchami, wśród symboli, odniesień kulturowych. Spacerem przez miejsca istotne społecznie, ale i bardzo osobiste – jak choćby miejsca pierwszych inicjacji Melego**.

Dlaczego „Muzeum dzieciństwa”?

Poeta nakreślił kilka możliwości interpretacji tytułu tomu. Po pierwsze jest to muzeum, które realnie istnieje. Pierwsze dwa wiersze napisał w Szkocji, będąc na stypendium w Edynburgu. Po drugie: muzeum to nasza pamięć. – W niej, jak w muzeum, znajdują się eksponaty – nasze wspomnienia. – Podczas gdy muzeum jest jednostką żywą, eksponaty nie są tak naturalne czy tak żywe jak w rzeczywistości. Po trzecie muzeum to też kultura. W książce jest bardzo dużo odwołań do dzieł kultury. – I znowu kultura jest żywa, ale eksponaty należą do historii literatury. Muzeum dzieciństwa – kończy Engelking – to wreszcie miasto dzieciństwa, czyli Bytom(…). Ono z jednej strony otacza nas, jest czymś żywym, ale z drugiej strony, jako kulisy wspomnień, jest czymś w rodzaju muzeum. Zresztą miasto zmieniło się też siłą rzeczy. Bytom zmienił się szczególnie. Na jego zmiany ma wpływ czas, działalność człowieka, chociażby górnicza czy wiele fatalnych decyzji (wyburzenie części placu Kościuszki to była moim zdaniem dosyć skandaliczna rzecz), ale także siły natury (…). Ale nawet gdyby nic się nie zmieniło, gdyby wszystkie budynki stały jak stały, w tym samym stanie w jakim były, i tak zmiana byłaby ogromna. Bo wszystko się zmienia, sami się zmieniamy. Po minucie nie jesteśmy już tymi samymi osobami. A co dopiero mówić o upływających latach.

Naczelnym motywem tomu jest pamięć. Równie ważnym – motyw miasta. Kolejnym jest trudność, a w zasadzie niemożność, dotarcia do tego, co było, a dziś jest obce i słabo rozpoznawalne. Więcej nie zdradzę.

Dla bytomian, związanych emocjonalnie ze swoją małą ojczyzną, lektura „Muzeum dzieciństwa” może być ważnym doświadczeniem. Dlatego warto po nią sięgnąć.

 *Fragment wiersza „Egzorcyzmy” ze zbioru „Muzeum dzieciństwa”; (nie orientuję się czy książka jest już w księgarniach, w razie czego można ją znaleźć w BPM /Bytom, Rynek 7/  cena około 19 zł);

**Zainteresowanych osobą Leszka Engelkinga odsyłam do rozmwy z nim z kwietnia 2011 roku.