Wojna po szwajcarsku

„Tu będę w słońcu i cieniu” Christiana Krachta to bardzo ciekawa propozycja na zimowe wieczory – przeczytanie książki zajmuje niewiele ponad dwie godziny (100 stron!), a wrażenia pozostają na znacznie dłużej.
Oto świat, w którym wojna trwa od tak dawna, że „nie było już nikogo, kto urodził się w czasach pokoju” (s.9). W Nowym Bernie panuje mroźna zima. Główny bohater, komisarz Partii Szwajcarskiej Republiki Radzieckiej, ma do wykonania ważne zadanie. Jednak gdy wyrusza śladem pewnego polskiego lekarza, Brażyńskiego, trudności zaczynają się piętrzyć. Jak działać, gdy nie wiadomo, komu można ufać?


„Tu będę w słońcu i cieniu” jest pierwszą, przetłumaczoną na język polski, powieścią Christiana Krachta (ur. 1966), który wcześniej poświęcał się pisaniu reportaży i prozy podróżniczej. Warto wspomnieć, że ten pochodzący ze Szwajcarii pisarz wędrował po Azji (pracując w Indiach, Tajlandii, Nepalu), a obecnie mieszka w Argentynie. Świat przedstawiony w „Tu będę w słońcu i cieniu” odbija kosmopolityzm autora – na przykładzie zupełnie odmiennej (choć nie nieprawdopodobnej) sytuacji geopolitycznej analizowane są ważne społecznie problemy.

Kracht buduje atmosferę, która nie pozwala oderwać się od książki. I choć czasem mogą wzburzyć Czytelnikiem ideowe refleksje związane z przedmiotem wojny, sama historia zachęca, by czytać dalej. Tłem wydarzeń jest spór o idee i wizję wspaniałej rzeczywistości, a różne wizje „nowego, wspaniałego świata” wyznają tu głównie faszyści i komuniści. Choć koncepcji jest wiele, człowiek pozostaje tylko jeden.

„Tu będę w słońcu i cieniu” to książka humanizmem i tolerancją podszyta, co nie jest bez znaczenia, jeśli napisał ją Szwajcar. Prawdziwa, historyczna Szwajcaria jest tu symbolicznym odwołaniem do kraju, który przez większość możliwych konfliktów zbrojnych pozostawał neutralnym. Fikcyjna Szwajcarska Republika Radziecka prowadzi wojnę, choć w jej największej twierdzy wojskowej rodzi się inna, pacyfistyczna koncepcja… „Żyd, kobieta i Murzyn, to jest Szwajcaria, to jest nowy świat” (s. 91). Odbijają się tu echem najważniejsze konflikty społeczne ostatniego stulecia, zwłaszcza rasizm, nacjonalizm i antysemityzm. Choć bohaterowie wciąż wyrażają pragnienie nowego świata – bez wojen – to niestety pragnienie to stało się już jedynie ideologiczną deklaracją. Pokój oparty na tolerancji i równouprawnieniu ludzi o różnym pochodzeniu to utopia. W rzeczywistości wojna trwa tak długo, że to właśnie konflikt wydaje się stanem normalnym, a nawet potrzebnym, by świat funkcjonował w „oswojonych” ramach.

Niecierpliwego Czytelnika irytować może pochwała komunizmu, który w swej idealnotypicznej wersji kusi równością i sprawiedliwością, niemniej jednak w ogólnym rozrachunku zupełnie inne ideały biorą górę. Wolność w czystej postaci zdaje się kluczem do rozważań. Christian Kracht bardzo interesująco opowiada o bezsensie wojen i o tym, jak „projektowanie świata” w ideologiach kończy się… pustką.

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Brak komentarzy

Skomentuj




Aby dodać komentarz przepisz tekst podany na obrazku poniżej.