Czego słuchać w 2012?

Rok 2011 skończył się równie szybko jak się zaczął. Trafiło nam się kilka niezłych płyt, odkryliśmy kilku nowych wykonawców, których z chęcią będziemy śledzić dalej. Tym razem przedstawiamy krótki przewodnik po kilku pozycjach, które mają spore szanse na wstrząśnięcie sceną muzyczną w 2012 roku.

Niki & the Dove

Nie od dzisiaj wiadomo, że Szwedzi mają wyjątkowy talent do tworzenia muzyki elektronicznej. Trio rozpoczęło swoją działalność w 2007, ale dopiero w 2010 pokazali światu swoje piosenki. Prezentują subtelną elektronikę, świetnie łączącą się z melodyjnym głosem wokalistki zespołu, Malin Dahlström, a w tle wybrzmiewają charakterystyczne syntezatory – czego chcieć więcej?! Premiera albumu w połowie 2012.

Lana Del Rey

Amerykańska wokalistka jest już dosyć rozpoznawalną postacią, głównie dzięki swoim singlom „Video Games” czy „Born to Die” robiącym furorę w internecie. Wszystko to jest zapowiedzią albumu, który ujrzy światło dzienne już pod koniec stycznia. Głęboki głos ślicznej blondynki, wzruszające teksty i spokojne melodie – idealne na pseudozimową pogodę.

Charli XCX

Tym razem czas na przedstawicielkę brytyjskiej muzyki. Głos Mariny Diamandis (Marina & the Diamonds), popowe chórki i syntezatory pożyczone od Zoli Jesus = mieszanka wybuchowa, którą prezentuje nam dziewiętnastolatka o nietypowym pseudonimie Charli XCX. Na razie nie ma zapowiedzi albumu, ale wokalistka mimo to może być zaskakującym i zarazem ciekawym wydarzeniem muzycznym tego roku.

Janelle Monáe

W 2010 wydała fenomenalną płytę „The ArchAndroid”, będącą kontynuacją „Metropolis” wydanego w 2007. W muzyce Janelle można dostrzec inspiracje afrofuturyzmem i science fiction, ale nie brakuje też zwykłych opowieści o miłości, a wszystko to skrupulatnie poskładano w świetny koncept album. W wywiadach artystka zdradza, że w 2012 ma zamiar wydać aż 2 albumy!

Sharon van Etten

Mimo że wydała już kilka płyt, ciągle nie jest wielką, pełnoetatową gwiazdą. Jak widać proste, gitarowe granie z uroczym kobiecym wokalem, zainspirowane takimi zespołami jak The National, nie jest aż tak popularne, ale za to ciągle bardzo cenione.

Friends

Nazwa zespołu ma niewiele wspólnego z serialem, za to wiele z albumem Beach Boys „Friends”. Sam zespół określa swoją muzykę jako „dziwaczny pop” – pewnie to samo mówili na początku swojej kariery członkowie CSS. Przed Wami wesoła nuta na początek dobrej zabawy karnawałowej, prosto z Brooklynu.

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Brak komentarzy

Skomentuj




Aby dodać komentarz przepisz tekst podany na obrazku poniżej.