Drewniana śmierć

Powietrze sobotniego poranka wypełnione dniem wczorajszym przedziera się przez zapach kawy – na dzień dobry. Przede mną zakurzone pudełko po butach. Strząsam szary pył, przedzierając się do jego wnętrza. Otwieram – tam czeka drewniany rycerz na koniu, skazany na śmierć. Obok na stole broszura. Ulotka Amnesty International – zaproszenie na dzień walki z karą śmierci. Milion refleksji.

The Punished Crime, Felix Vallotton; źródło: www.thisisnthappiness.com

Brzmi ów wstęp dość nijako. Mało ciekawie – kogo w końcu interesuje historia rycerza na koniu skazanego na śmierć. To  nie jest temat do dyskusji na miarę XXI wieku. Tu nawet temat człowieka skazanego na śmierć wydaje się fenomenalnym dwudziestosekundowym newsem. Pamięć o tym wydarzeniu trwa najwyżej 20 minut. Wystarczy, by zjeść rogalik z kremem kakaowym i opłukać zęby w czarnej kawie wypalanej gdzieś za siódmą górą.

Wracając do rycerza – ani takiego rycerzyka kupić, ani pochwalić się nim w towarzystwie. Nie daj Boże wspomnieć o jego wątpliwych losach – wszak to bardzo nieekonomiczne wykorzystanie czasu. Przyznanie się, że takiego niemoralnego huncwota z drewna trzyma się pod strzechą mieszkania w blokowisku, to wprost zbrodnia wobec ekonomicznego wykorzystania przestrzeni. Tylko czekać, aż zostaną wynajęte służby specjalne do spraw Społecznego Bezpieczeństwa Ekonomicznego Życia Prywatnego. Chciało by się powiedzieć, że to nas doprowadzi w niedługim czasie do iście orwellowskiego świata. Idealnego pod każdym względem. Bez zbędnych uczuć. Bez zbędnych tematów, rozmyślań, funkcji życiowych. Wszystko, co nieidealne i zbędne, zniknie… Zostanie tylko fizjologia i konsumpcja postępu.

Ile czasu zaoszczędzimy! Będziemy go mogli spożytkować na tak wiele niesamowicie sensownych, ważnych i poważnych spraw! Takich jak giełda, korzystanie z dobrodziejstw koniunktury, okazji rynkowych. Istne marzenie! O, przepraszam – słowo marzenie też powinno wyjść z obiegu. Może szczęście? Chociaż niezupełnie… w końcu pojęcie to jest tak abstrakcyjne… Trudno powiedzieć, co to będzie, ale z pewnością będzie to dobre i słuszne dla świata. W końcu zawsze chcieliśmy, by tematy takie jak wojna, śmierć, cierpienie przestały istnieć! Ot co! Właśnie przestają!

Coraz mniej o nich przecież mówimy, chyba że w kontekście ekonomicznym. Ile ofiar pochłonął głód na świecie – „tyle a tyle jednostek w przybliżeniu”. Dodajmy do tego kontekst złej sytuacji gospodarczej i bierności państw potęgi światowej. Aborcja, eutanazja, śmierć… przyjaźń, miłość, nienawiść – koszta, opłacalność, wydźwięk… manipulacja, wygoda, obojętność. To wszystko, to nic więcej, jak tylko przeciwstawne słowa. To, że powoli nie rozumiemy tych wyrażeń, że wraz z tym faktem umiera nasz świat, przemieniając się w cywilizację konsumpcji, nie martwi nas. Przychodzi łatwo, powoli, bezszelestnie, ze spokojem. Jak Apokalipsa w wierszach Miłosza. Bez protestu i narzekań ulegamy narkozie odrętwienia serc i duszy.

***

Dzień wszystkich świętych, dzień za-duszny – idealny czas na rozmyślania w tym duchu. My – zabiegani każdego dnia, w tych chwilach zabiegani jeszcze bardziej, źli na marnotrawstwo czasu. Wierzących w sens zapalenia światełka ulgi i pamięci dla duszy naszych bliskich było niewielu. Licytacje i konkurs wystawy kwiatów nagrobnych i brokatowych zniczy. Łuna komercji i niepamięci spowijająca cmentarz wieczorową porą. Po południu – obiad rodzinny. Rozmowy. O interesach, polityce (wszak każdy z nas ma w sobie coś z geniusza ekonomicznego i doskonałego stratega politycznego). Cisza w temacie tych, od których wracamy. Zmarli to zły temat. Zmarli to niewygodny temat. Nie dość, że może się wydawać smutny, to nie owocuje niczym na przyszłość. Wydaje się pustym, nieużytecznym, ekonomicznie – zbędnym. Pora kończyć. O pełnych brzuchach wylewają się na ulice ludzie. Wracają do siebie. Może jeszcze kilku zajrzy na cmentarz zobaczyć, czy nie ukradli czegoś z płyty nagrobnej.

Dzień się kończy. Tylko jeszcze Romowie piją i bawią się na grobach.
Oni nie zapominają o śmierci. Oni tańczą danse macabre ku pamięci tych, którzy odeszli.

My, stosując się do praw świata nam współczesnego, idziemy w rytm muzyki samotności – tango człowieka-kolekcjonera. Brzmi dziwnie? Skąd! Przecież to my – ludzie XXI wieku – jesteśmy kolekcjonerami na schwał!

Kolekcjonerzy o pustych skarbcach rzeczy i wiedzy. Nie mogę tu napisać, że my te rzeczy  posiadamy! Nie, nie! My je jedynie kolekcjonujemy, uśmiercając tuż po nabyciu. Ta nieczułość rodziła się w nas z latami i wprost proporcjonalnie do liczby rzeczy pojawiających się na rynku rosła, rosła, aż tak się rozrosła, że wypełniła w nas miejsce, które było zarezerwowane na inne sprawy. Takie sprawy jak sentyment, marzenia, nadzieja ( chociaż nie, nadzieja pojawia się wraz z okresem przed-przecenowym), wreszcie miłość.

***

Łyk kawy. Rzut oka na broszurę. Poświęciłam więcej niż 20 minut na rzecz kary śmierci. Byłam na spotkaniu Amnesty International poświęconym tej tematyce. Nie żałuję. Nie żałuję chwil poświęconych kobietom kamieniowanym w Iranie. Nie żałuję chwil rozmów na temat rażenia prądem na krześle elektrycznym „gorszych” od nas. Nie żałuję tego, że łzy i poczucie beznadziejnej bezsiły, zagubienia w tym temacie zmusiło mnie do intensywnego myślenia przez następne kilka godzin. Nie żałuję, bo wiem, że moje serce wciąż żyje. Wiem, że nie jestem panią życia i śmierci, jestem człowiekiem. Do momentu, kiedy będę wierzyła, że pokora i cud życia są wraz z prawami naturalnymi każdego istnienia ludzkiego gwarantem człowieczeństwa, będę wiedziała, że jestem na właściwym miejscu i we właściwym czasie.

Patrzę na konika. Dotykam delikatnie opuszkami palców gładkiej powierzchni figurki rycerza. Postawię go na centralnej półce w moim mieszkaniu. Ja podtrzymam go przy drewnianym życiu, a on niech walczy i pilnuje mnie od zabijania tego, co moim zdaniem w życiu najważniejsze. Dobrze by było, żeby każdy z nas znalazł w swoim pudełku z lat dziecięcych takiego rycerzyka. Może wówczas ten świat nie tylko częściej by się uśmiechał, ale i zapłakał ludzkimi łzami? Uważam, że jest mu to potrzebne.

Tekst ten został zainspirowany spotkaniem z Amnesty International mającym na celu zapoznanie uczestników podczas warsztatów z problemem kary śmierci na świecie, ze szczególnym ukazaniem sytuacji w Iranie i Białorusi. Odbyło się ono 15 października bieżącego roku w Katowicach w Centrum Wolontariatu. Całość została zorganizowana przez przedstawicieli tejże organizacji w związku ze światowym Dniem Przeciwko Karze Śmierci, którego obchody przypadają 10 października.