(Zbyt) dorosłe animacje. O anime i „Księżniczce Mononoke”

Bardzo długo film animowany kojarzył się ludziom z dziełem przeznaczonym dla dzieci – utrzymanym w lekkiej konwencji i pokazującym poruszaną problematykę w przystępny dla młodego widza sposób.  Przekonanie to wynikało głównie z faktu, że aż do lat 70. światowy rynek komercyjny zdominowany był przez amerykańskie kreskówki, przede wszystkim produkcji Disneya. Wówczas jednak małe, japońskie wytwórnie zaczęły rosnąć w siłę i tworzyć setki filmów animowanych, znanych na Zachodzie jako anime.

Ashitaka / kadr z filmu

Oczywiście, wśród tych azjatyckich produkcji można znaleźć również filmy przeznaczone dla młodszego odbiorcy, takie jak na przykład Mój sąsiad Totoro czy Podniebna poczta Kiki Hayao Miyazakiego. Nie zmienia to jednak faktu, że większość z nich jest bardzo zróżnicowana pod względem gatunkowym i nierzadko porusza tak poważne kwestie jak problemy ekologiczne (Arjuna córka ziemi)  czy wojna (Grobowiec świetlików Isao Takahaty). Częstą praktyką na Zachodzie (zdarzającą się zresztą do dziś) było cenzurowanie anime. Spowodowane głównie zbyt brutalnymi według dystrybutorów scenami lub poruszaniem tematów, które w zachodniej kulturze uchodziły za tabu. Przykładem może być znana seria Sailor Moon, z której podczas emisji w polskiej telewizji usuwano wszelkie wątki homoseksualne i mogące budzić sprzeciw pod względem religijnym. I tak związek między dwoma mężczyznami został przerobiony na relację braterską, a odcinek, w którym w kontrowersyjny sposób  przedstawiona została postać zakonnicy nie został w ogóle wyemitowany.

 

Tego typu problemów ze strony nadgorliwej, zachodniej cenzury nie uniknęło nawet studio Ghibli, produkujące filmy o zdecydowanie „niegroźnej” i łagodnej tematyce. W animacji Nausicaa z Doliny Wiatru  Miyazakiego uznano, że główna bohaterka wygląda, jakby nie miała spodni, przez co wycięto wszystkie sceny, które w cenzorach budziły zbyt śmiałe skojarzenia. Sytuacji tej animacji nie ułatwiał również wybuch w Czarnobylu, ponieważ (mimo tego, że sama animacja pochodzi z 1984 roku) dystrybucja przypadła akurat na okres po katastrofie, przez co w grzybie porastającym ziemię dopatrywano się nawiązań do tragedii.

kadr z filmu

Sami Japończycy czasem również nie byli bez winy. Miyazaki, tworząc Laputę – Podniebny zamek, nie sprawdził znaczenia wyrazu „la puta”, który jest znanym hiszpańskim wulgaryzmem i dopiero po latach przyznał, że gdyby wiedział, co owo słowo oznacza, to inaczej nazwałby filmową wyspę.

Innym znanym dziełem Hayao Miyazakiego jest pochodząca z 1997 roku Księżniczka Mononoke. Akcja filmu rozgrywa się w odległej przeszłości, kiedy to bogowie chodzili jeszcze po ziemi. Ashitaka, książę niewielkiej wioski, zostaje obłożony klątwą przez jednego z bogów. Chcąc uratować życie, wyrusza na niebezpieczną wyprawę, aby poszukać pomocy. W trakcie podróży dociera do produkującej broń osady, której mieszkańcy próbują wedrzeć się na dziewicze tereny pobliskiej puszczy, zamieszkanej przez mityczne stworzenia, po stronie których walczy żyjąca wśród zwierząt San. Ashitaka stanie w obliczu wojny toczącej się między ludźmi, a naturą, ale będzie musiał również stoczyć walkę z samym sobą i swymi ideałami.

Księżniczka Mononoke to  swego rodzaju baśń, pokazująca poważne moralne problemy, z jakimi muszą zmierzyć się bohaterowie. Nie jest to jednak dzieło, w którym – tak jak w produkcjach Disney’a – wyraźnie oddzielone zostaje dobro od zła. W Mononoke-hime nie ma postaci dobrych i złych – każdy reprezentuje sobą jakąś konkretną postawę, którą trudno jednoznacznie zakwalifikować jako pozytywną lub negatywną. Charyzmatyczna przywódczyni Żelaznej Osady pragnie dopiąć za wszelką cenę swojego celu i przejąć pobliską puszczę, nie troszcząc się o mieszkające w niej zwierzęta. Zarazem jednak udziela schronienia trędowatym, którzy w innych miejscach nie mieliby prawa do życia. Także główny bohater nie potrafi jasno opowiedzieć się po żadnej ze stron, ponieważ dostrzega racje każdej z nich. Stara się więc pogodzić obie i uniknąć ostatecznego starcia . Pytanie jednak, na ile w tym wypadku można pogodzić naturę z cywilizacją? I co najważniejsze, czy te dwie sfery chcą w ogóle dążyć do uzyskania harmonii?

San / kadr z filmu

Oprócz próby odnalezienia odpowiedzi na te pytania, warto obejrzeć Księżniczkę Mononoke chociażby dla samej animacji. Miyazaki, tworząc niektóre obrazy w filmie, wspomagał się technikami komputerowymi, użytymi głównie do tworzenia wielowarstwowych  kompozycji i malowania. Dzięki temu reżyser mógł otrzymać bardziej niż w tradycyjnej animacji płynny i złożony ruch. Zrobił to zresztą tak precyzyjnie, że właściwie nie da się odróżnić fragmentów tworzonych przy pomocy komputera od tych, które powstały metodą klasyczną. W efekcie wiele scen jest zrealizowanych w tak imponujący sposób, że same w sobie są ucztą dla kinomana.

Księżniczka Mononoke to film poruszający uniwersalne problemy, a zarazem osadzony głęboko w kulturze japońskiej. Nie bez powodu uważany jest za jedną z najlepszych animacji słynnego studia Ghibli, które może poszczycić się wieloma wybitnymi anime. Warto wykorzystać więc zbliżającą się okazję do obejrzenia Mononoke-hime na dużym ekranie. Już 15 listopada o godzinie 18.30, w Centrum Sztuki Filmowej w Katowicach film zostanie wyświetlony w ramach spotkania Dyskusyjnego Klubu Filmowego „Ambasada”. Projekcja zostanie poprzedzona krótką prelekcją, która wprowadzi widzów w konteksty kulturowe filmu i ułatwi jego odbiór, a po seansie przewidziana jest dyskusja na temat animacji.