Spotkania Teatrów Narodowych: Podwójna rzeczywistość
Sztuka Jeana Geneta „Pokojówki” zaprezentowana 23 października przez Det Kongelige Teater z Danii otworzyła warszawskie Spotkania Teatrów Narodowych. W ramach cyklu na deskach Teatru Narodowego pokazane będą jeszcze spektakle z Wielskiej Brytanii, Izraela i Rosji.
Fabuła „Pokojówek”, osnuta wokół na pozór banalnego problemu relacji miedzy panią a jej służącymi, w rzeczywistości opowiada o problemach z tożsamością i konieczności podporządkowania się raz przyjętej roli. Siostry Claire i Solange, planując zabójstwo swojej chlebodawczyni, odgrywają przed sobą nieustanne przedstawienie. Wcielają się w role morderczyni i ofiary, a wraz z dzwonkiem budzika powracają do swoich własnych osobowości. Z czasem okazuje się, że przenikliwy dźwięk nie działa, a życie miesza się z fikcją. Wśród wielu fałszywych informacji prawdziwa wydaje się jedynie nienawiść, a zarazem fascynacja pokojówek skierowana ku ich pani. Uczucia pchają kobiety do zbrodni, palce powoli zaciskają się na gardle. Dzwonek, koniec próby, na rozwiązanie dramatu trzeba jeszcze poczekać.
Tymczasem sprawa staje się coraz bardziej poważna. Na wolność wychodzi kochanek pani, który do więzienia trafił na skutek intrygi dziewcząt i podrabianych przez nie listów. Cała sprawa szybko może wyjść na jaw. Dyskusja sióstr nad sposobem rozwiązania problemu znów wydaje się grą, pokojówki od dawna powtarzają wyuczone role i pokazują sztuczne emocje. Po pewnym czasie zmęczone na chwilę zdejmują maski, okazując sobie siostrzane uczucia. Minutę później Solange wydaje komendę. Stwierdza, że do tej sceny pasuje śmiech, który dookreśli ich postacie. Dziewczęta wracają do roli – poruszając się po gruncie utartych, ale bezpiecznych stereotypów. Przyjmują swoją rolę wraz ze wszystkimi jej konsekwencjami. Przyszedł czas zaparzyć ulubione ziółka pani,w których Claire rozpuszcza osiem tabletek nasennych.
Pokojówki, próbując uciec przed panią, coraz bardziej się od niej uzależniają. Uczestnicząc w jej życiu, także poprzez naśladownictwo, zamykają się w schemacie codziennych czynności i małych konfliktów, które, wielokrotnie odgrywane, przybierają na sile. Rozrastające się dylematy dostosowują się do formy teatru w teatrze, cały czas obecnej na scenie. Niejednoznaczność uczuć bohaterek została podkreślona przez reżysera, Staffana Valdemara Holma, który kreuje dwie płaszczyzny spektaklu. Pierwsza z nich odgrywana była na scenie przez kobiety z gładko zaczesanymi włosami, ubrane w czarne stroje. W drugiej, wyświetlanej na ekranie, uczestniczyły skąpo ubrane wysokie blondynki. Postacie umieszczone w swoimi świecie grały do tych samych scen i słów, a wraz z rozwojem akcji spektaklu obie płaszczyzny zaczęły się przenikać. W momencie uspokojenia akcji, odrzucenia gry zarówno na ekranie, jak i scenie, pojawiły się te same osoby.
Plan się nie udaje – podczas gdy pani pośpiesznie wybiega na spotkanie z kochankiem, ziółka zostają nietknięte na stole. Przychodzi czas na ostatnią próbę. Solange zakłada wytworną sukienkę, granica między rzeczywistością a fikcją zupełnie się zaciera. Na scenę wkraczają bohaterki wyświetlanego filmu, przynosząc niezbędne rekwizyty: czerwoną sukienkę, rękawice i filiżankę. W ich powolnych ruchach, twarzach pozbawionych emocji jest jakaś nieuniknioność. Siostry coraz lepiej odgrywają swoje role, Solange sięga po filiżankę, ostatecznie żegnając się z rzeczywistością.
Spektakl przedstawiony przez duński teatr narodowy, jak przystało na dzieło kraju skandynawskiego, ma w sobie wiele minimalizmu, na scenie nie ma prawie żadnych dekoracji, a podobnie wyglądające aktorki grają tylko gestem i mimiką. To one uzupełniają lapidarność obrazu. Uwydatnione spojrzenia i ruchy oraz przesadna dynamika gry są idealnie dopasowane do sztuki opartej o motyw teatru w teatrze.
Dzięki temu perfekcyjnemu wykonaniu zapomniane dzieło Geneta staje się uniwersalne, a przekazywane przez nie prawdy zaczynają obowiązywać na każdej szerokości geograficznej.





