Bytomskie zgliszcza

 Bytom – miasto węgla i stali o średniowiecznych korzeniach. Dzisiaj, po latach świetności, staje się ruiną. Narastającym problemem są szkody górnicze oraz zaniedbania kamienic znajdujących się w mieście. Przykładem tego może być „kamienica pani Glück” znajdująca się przy wjeździe do centrum miasta u zbiegu ulic Chorzowskiej i Katowickiej. Niechlubna historia kamienicy rozpoczyna się w 2004 r., kiedy miasto sprzedało jedną z największych kamienic w mieście (pięciopiętrową o powierzchni ponad 5 tys. m²) za 200 tys. złotych Krystynie Glück.

Kamienica dawniej_początek XX w.

Nowa właścicielka jest założycielką firmy Glück, zajmującej się produkcją artykułów dla dzieci i niemowląt. Idee były wzniosłe – nowa właścicielka obiecała remont i zaadaptowanie budynku na cele mieszkalne i usługowe. Miał powstać hotel oraz galeria handlowa z wyrobami dla dzieci. Wiarygodność nowej właścicielki była wysoka, ponieważ wcześniej kupiła zabytkową kamienicę w Czerwionce-Leszczynach, którą po remoncie adaptowała na siedzibę swojej firmy. Niestety, w Bytomiu obietnicy nie dotrzymała. Kamienica popadała w coraz większą ruinę i zaczęła stwarzać realne zagrożenie dla bezpieczeństwa i życia ludzi.

Władze miasta przez lata toczyły boje z właścicielką o remont lub sprzedaż, aż wreszcie potrzebne były zabezpieczenia wejścia i sąsiadujących z kamienicą pasów ruchu oraz chodnika. Tylko w latach 2007-2009 Powiatowy Inspektor Budowlany interweniował w tej sprawie 76 razy. Ostatecznie sprawę skierowano do sądu grodzkiego, który zasądził karę grzywny w wysokości 1000 zł, od czego bizneswoman odwołała się i – co ciekawsze – wygrała.

Zniszczenia były coraz większe. W narożnej części budynku zawalił się strop. Z ekspertyzy pracowników naukowych Politechniki Śląskiej wynikało, że budynek jest „zużyty” w 90 procentach.

Ostatecznie w maju 2011 r. Powiatowy Inspektor Budowlany oraz Miejski Konserwator Zabytków wydali decyzję o rozbiórce kamienicy. Rozbiórka prowadzona jest od ostatnich dni sierpnia.

Chorzowska_ 5 września 2011

Bytomscy społecznicy w ciągu ostatnich lat, a przede wszystkim ostatnich miesięcy, dzielnie walczyli o kamienicę. W 2010 r. na Facebooku Daniel Lekszycki, bytomski działacz, zawiązał społeczność „Bytomianie dziękują firmie Glück”. Internauci, bojkotując wyroby firmy, postanowili w ten sposób ukarać firmę bizneswoman. Firma, w odpowiedzi na zarzuty, zagroziła inicjatorom ruchu procesem sądowym. Fanpage został zlikwidowany, jednak zastąpił go nowy o nazwie „Bytomianie dziękują pani Glück”. Dzisiaj zrzesza już niemal 900 użytkowników.

Na wieść o decyzji dotyczącej rozbiórki, młodzi bytomianie zorganizowali pogrzeb kamienicy. W happeningu brało udział niemal sto osób. Uczestnicy zapalili znicze w celu sprzeciwienia się barbarzyństwu, jakie dokonywane jest w mieście. Do momentu rozbiórki jeszcze wielokrotnie ludzie organizowali się w celu pożegnania kamienicy, z transparentami pokazywali się krajowym mediom. Bytomskie Stowarzyszenie Monitoring Zabytków zgłosił wniosek do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Barbary Klajmon o wpisanie kamienicy do rejestru zabytków, ta jednak wniosek odrzuciła. W odpowiedzi na to, nowo powstałe bytomskie Stowarzyszenie Projekt Bytom napisało list do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego, aby ten tą decyzję skontrolował. Obecnie czekają na odpowiedź. Ostatnią deską ratunku dla bytomskiego radnego Grzegorza Nowaka był apel do dawnego właściciela kamienicy – Tyskich Browarów Książęcych – o kupno kamienicy. Niestety i to życzenie nie zostało spełnione.

Poznawszy tę historię, można zastanowić się, o co tyle szumu. Z podobnym problemem boryka się przecież wiele innych polskich miast. Bytomska walka o kamienicę miała stać się symbolem sporu miast z prywatnymi właścicielami o bezprawne zaniedbania zabytków. A w Bytomiu było o co walczyć. Wspomniana kamienica została wybudowana w 1898 r. dla bytomskiego przedsiębiorcy Franza Nowotnego przez Nadwornego Królewskiego Architekta z Berlina – Alberta Bohma. Spośród kilkudziesięciu berlińskich budynków zaprojektowanych przez Bohma, których styl określa się jako „malowniczy historyzm”, wiele zostało wpisanych do Rejestru Zabytków Berlina. Bytomska kamienica z ul. Chorzowskiej oraz jego o rok wcześniejszy projekt kamienicy na rogu Rynku 18 i Podgórnej były tak olśniewające, że Alberta Bohma zaproszono do realizacji innych obiektów w mieście: kamienic przy ul. Józefczaka 4 i 8 oraz Domu Koncertowego, czyli obecnej Opery Śląskiej.

Chorzowska_ 5 września 2011

W całej tej sprawie rodzi się pytanie: kto jest winien? Czy poprzednia władza, która sprzedała kamienicę, czy obecna? Właścicielka czy Konserwator Miejski i Wojewódzki? A może po prostu system, który nie pozwolił w momencie sprzedaży kamienicy na odpowiednie klauzule w umowie, nie pozwolił na skuteczne wyegzekwowanie decyzji Powiatowego Inspektora Budowlanego i Prokuratury wobec właścicielki, a także nie pozwolił miastu i właścicielce na wzajemną pomoc?

Historyk sztuki profesor Irma Kozina obwinia w tym wypadku przede wszystkim system: Po pierwsze Polska jest biednym krajem, w którym brakuje odpowiedzialnej polityki wobec zabytków, a o wiele ważniejszy jest zysk. Po drugie Polakom brakuje wiedzy i wrażliwości na temat zabytków. Daniel Lekszycki na pierwszym miejscu obarcza winą właścicielkę – Wiedziała, co robi i podejrzewam, że od początku chciała jedynie zarobić na terenie pod nabytymi budynkami. Jednocześnie bytomski działacz zwraca uwagę na bytomskie władze – Jak mówi przysłowie: Polak mądry po szkodzie. Gmina dopiero po aferze z Krystyną Glück zaczęła się zabezpieczać przed podobnymi historiami poprzez odpowiednie zapisy w umowach sprzedaży. Teraz taka sytuacja się już nie powtórzy, ale czy nie można było zrobić tego wcześniej?

Pozostaje mieć nadzieję, że pozostałe bytomskie dzieła wybitnego berlińskiego architekta Alberta Bohma nie skończą tak jak ta opisana powyżej. Póki co, tylko Opera Śląska znajduje się w rejestrze zabytków. Poza tym, warto aby dotychczasowe zainteresowanie oraz energia bytomian została dobrze spożytkowana. Inicjatorzy obrony kamienicy planują przekształcić dotychczasowe działania w akcję mającą na celu ochronę wszystkich bytomskich zabytków. Póki co, część osób, która się poznała przy okazji obrony kamienicy, założyła Stowarzyszenie Projekt Bytom, biorąc sobie ochronę zabytków jako jeden z priorytetów.

Bytomska walka zwykłych ludzi o zabytki może stać się przykładem dla mieszkańców innych, nie tylko śląskich miast. Okazuje się, że nasze społeczeństwo wcale nie jest tak nieczułe na dziedzictwo kulturowe, a jego energię warto wykorzystać w zmaganiach z kulejącym systemem ochrony zabytków.