Deszczowy Paryż Woody’ego Allena

O północy w Paryżu jest drugim w karierze Woody’ego Allena obrazem, który miał zaszczyt być filmem otwarcia Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. We Francji film przyjęto entuzjastycznie, co jest całkiem zrozumiałe, biorąc pod uwagę patriotyzm, megalomanię i dumę francuskiego narodu. Bohaterowie filmu co kilka minut rozpływają się nad tym, jak Paryż jest piękny, o każdej porze roku i dnia, a najpiękniejszy wydaje się o północy, w ulewnym deszczu, otulony tajemniczym światłem sączącym się z zabytkowych latarni ulicznych. Każdy, kto miał okazję zakosztowania paryskiego klimatu, szybko powróci sentymentalnymi myślami do miejsc, które zostały w filmie uwiecznione jak na ruchomej pocztówce lub spocie promującym miasto. Tym bardziej, że film został pozbawiony przykrych widoków brudnych paryskich przedmieść oraz tłumów rozkapryszonych turystów.

Na szczęście film okazuje się czymś więcej niż komercyjną papką reklamującą podobno najpiękniejsze i najbardziej romantyczne miasto świata. Amerykanin Gil (Owen Wilson), dobrze zarabiający autor scenariuszy filmowych, mający ambitne aspiracje literackie, wybiera się wraz z narzeczoną Inez (Rachel McAdams) i jej rodzicami do Paryża. Spędzają czas w drogich hotelach i restauracjach, spotykają się ze swoimi amerykańskimi przyjaciółmi, starają się ukulturalnić w muzeach i galeriach. Całe towarzystwo zachwyca się Paryżem na każdym kroku, okazuje się jednak, że jedynie Gil naprawdę docenia i rozumie „paryskość” miejsc, w których się znajdują i tylko on chce poznać miasto bardziej niż nakazuje standardowy przewodnik podróżnika. Dzięki duszy marzyciela i romantyka przeżywa przygodę połączoną z podróżowaniem w czasie, spotyka artystyczną śmietankę ubóstwianych przez siebie lat dwudziestych, poznaje zupełnie inne życie, które być może utkane jest wyłącznie z jego snów.

Kadr z filmu

Owen Wilson wcielił się w postać przypominającą kreacje Woody’ego Allena, które reżyser tworzył przez dekady w swoich filmowych obrazach. W ciągu ostatnich kilku lat Allen udowadnia, że nie musi grać we własnych filmach, aby jego obecność była doskonale wyczuwalna na ekranie. Wilson zagrał bez przesadnego upodabniania się do kreacji reżysera, dobrze odzwierciedla jednak parę typowych dla allenowskiego bohatera cech. Jest pisarzem, czyta Hemingwaya, interesuje się sztuką, słucha jazzu, kocha miasta, posiada skłonności aspołeczne i neurotyczne. Również jego narzeczona odpowiada charakterystycznym rolom kobiecym napisanym przez Allena – zaczynając od wyglądu, na przesadnej amerykańskości kończąc.

Film o Paryżu to kolejny po Vicky Cristina Barcelona film w karierze reżyserskiej słynnego nowojorczyka, którego akcja dzieje się w Europie. Sam autor wspomina o tym, że jego filmy i poczucie humoru są o wiele bardziej doceniane na Starym Kontynencie niż w rodzimych Stanach Zjednoczonych. Oczywiście O północy w Paryżu nie jest filmem o Francji, mieszkańcach Paryża ani nawet o Europejczykach. Jak każdy film Allena, jest to dowcipna, ale też ostra krytyka konsumpcyjnego stylu życia amerykańskiej klasy średniej, dla której liczą się przede wszystkim pieniądze i rozrywka. Allen porusza też typowe dla siebie tematy, niezwiązane bezpośrednio ze stereotypem Amerykanina: wieczne niezadowolenie z otaczającej rzeczywistości,  tęsknota za minionymi czasami, zanikająca miłość.

Kadr z filmu

Na pierwszy rzut oka to wszystko już było wcześniej. Każdemu filmowi Allena można zarzucić, że reżyser powtarza wciąż te same schematy i modele. Jednak prawie zawsze zdaje się to robić w trochę inny sposób. Tym razem powrócił do koncepcji połączenia realizmu z fantastyką, co za każdym razem okazywało się udanym kinematograficznym przedsięwzięciem (filmy takie jak Alice czy Purpurowa Róża z Kairu). I tym razem nie był to chybiony pomysł. Karykaturalnie pokazani artyści, tacy jak Hemingway, Dali, Buñuel czy też Picasso, obecni na ekranie wskutek podróży w czasie głównego bohatera, są atrakcją dla każdego konesera sztuki europejskiej i amerykańskiej. Allen nie traktuje ich jak nienaruszalnych świętości. Często krytykuje, pokazuje swoje wyobrażenia na temat ich codziennego życia, otwiera dla nas kulisy sławy Paryża minionych czasów. Woody Allen nie boi się nawet sugerować, że sam pasuje do koła takich znakomitości, gdy w dowcipny sposób, poprzez postać Gila, zdaje się wpływać na ich twórczość.

O północy w Paryżu jest więc idealnym połączeniem „starego dobrego Woody’ego Allena” z odpowiednią dawką komercyjności, a czasem nawet kiczu. Wszystko to podane zostało widzowi w dobrze zdystansowanej, żartobliwej formie, z towarzyszącą klimatycznie oldschoolową muzyką i kadrami podkreślającymi piękno miasta. Każdy powinien znaleźć tutaj coś dla siebie, więc nie pozostaje nic innego, jak pogratulować Allenowi kolejnego sukcesu i po niezbyt udanym Poznasz przystojnego bruneta cieszyć się seansem oraz czekać na następny film.

O północy w Paryżu można obejrzeć aktualnie w kinie Helios w Katowicach,  w Cinema City w Katowicach, Bytomiu, Rudzie Śląskiej i Gliwicach, w Multikinie w Zabrzu oraz w katowickim kinie Kosmos od 16 września.