Rozświetlenie: Czasem jeden element decyduje o całości. Na tak lub na nie

Są młodzi, zadbani, nawet atrakcyjni. Wyglądają jak brat i siostra. Niektórzy biorą ich za parę, choć łączy ich przyjaźń. Znają się od trzech lat, pół roku temu postanowili zrobić krok w przód i wyjść na ulicę. Nie liczą, ile godzin na niej spędzili, ale sporo. Wskazuję Dagmarze jej zegarek na ręce. Wielki, żółty, dizajnerski. Nie chodzi – uśmiecha się, a mój wzrok kieruje na kanarkowe kalosze, które ma dziś na nogach.
I wszystko staje się jasne.


Zawsze spotykacie się w Katowicach?

D: Najczęściej. Ja mieszkam w Rudzie Śląskiej, on w Mysłowicach, tak nam wygodnie. Poza tym, tu jest więcej ludzi, szanse spotkania kogoś interesującego są większe. Choć bywają dni, że stoimy trzy, cztery godziny i nic. Fotografując ciekawe miejsca na Śląsku, zamierzamy pokazać je wszystkie.

A gdy ktoś odpowiedni się znajdzie, chętnie się zatrzymuje?

D: Nie jest to taka prosta sprawa, bo odmowa może pojawić się w kilku momentach. Krok pierwszy to zaczepić, najlepiej komplementem: fajnie wyglądasz, podoba nam się, jak wyglądasz itp. Wszyscy lubimy miłe słowa, a kiedy komunikat jest bezpośredni, są większe szanse, że ktoś się z nami zatrzyma niż wtedy, gdybyśmy pytali go: masz chwilę? Drugi krok to pytanie, czy możemy zrobić zdjęcie, a jeśli tak, w tym czasie rozmawiamy, dajemy wizytówkę z naszym mailem. Krok trzeci to czekanie, aż dana osoba się do nas odezwie, napisze coś o sobie. Krok czwarty to wysłanie zdjęcia do akceptacji i czekanie na nią.

K: Wiesz, za każdym razem spotykamy się z dziesiątkami odmów i brakiem entuzjazmu ze strony ludzi, którzy według nas nadawaliby się dzięki swojemu wyglądowi. Myślę, że takie zachowanie wynika z braku świadomości społeczeństwa na akcje tego typu, które na zachodzie w niektórych miastach stały się już pewną normą.

Dagmara skończyła Ochronę Dóbr Kultury na prywatnej uczelni, Krzysiek Kulturoznawstwo na UŚ. Ją od zawsze pasjonowała moda, jego architektura, ich oboje – sztuka oraz szeroko pojęte kwestie przestrzeni miejskiej. Czym zajmują się wspólnie?
Prowadzeniem bloga o modzie i architekturze Śląska.

Powiedzcie, jak się tu, w Polsce, ubieramy?

D: Często boimy się. Pokazać swoją indywidualność, swój styl, boimy się, że ktoś nas skrytykuje, a panuje wielka krytyka. Jest mało kolorów, brakuje wielu indywidualistów modowych albo też są ludzie „przebrani”, czyli fajni „na siłę”. Często też ubieramy się nieodpowiednio do swojego wieku i swojej figury. Przede wszystkim powinniśmy zdawać sobie sprawę, na co nasze ciało nam pozwala. Nie jesteśmy świadomi atutów swojego ciała, a przecież o to chodzi, by pokazać to, co w nim najlepsze. Trochę złego robią w tej kwestii sieciówki. Gdy spojrzymy na kroje, to zauważymy, że wiele ubrań jest projektowanych na bardzo szczupłe osoby, a potem masowa produkcja od rozmiaru 34 do 44. Osoba „44” będzie w tym źle wyglądać, bo nie był to krój pomyślany dla kształtu jej ciała, ale mimo tego, że będzie wyglądała źle, kupi to, bo jest modne i wszyscy to noszą.

A u panów przeszkadza mi to, że nieraz zdarza się, iż  w wieku 25 lat potrafią ciągle ubierać się jak piętnastolatkowie. A tak niewiele wystarczy, nawet minimalnym kosztem. Każdy ma przynajmniej jedną koszulę do garnituru. Założyć ją na biały t-shirt, podwinąć jej rękawy, do tego dżinsy i już.

Co jest najgorszym grzechem odzieżowym?

K: Nie jestem specjalistą w dziedzinie mody, ale jednym z grzechów jest ślepe podążanie za promowanymi trendami, fasonami niekoniecznie pasującymi do sylwetki. Polki noszące zbyt ciasne ubrania nieodpowiednie do wieku i figury. Dobieranie kilku najmodniejszych części garderoby, co tworzy rażący przesyt.

Modne w rozumieniu potocznym jest bardzo bezpieczne. Co osoba mająca silną potrzebę poczucia bezpieczeństwa może zrobić, by bez radykalnych zmian powoli z tej „odzieżowej” przystani wypłynąć?

D: Przede wszystkim zacznijmy od tego: musi czuć się dobrze w tym, co nosi. Bo jak czuje się dobrze, to ma odwagę potem więcej w sobie zmienić. Można zacząć od małych rzeczy, np. jeśli zawsze nosisz dżinsy i t-shirt, co jest bardzo typowym sportowym stylem ubierania się wielu kobiet, załóż od czasu do czasu sukienkę. Jeśli ktoś nie założy neonowych kolorów, to niech „zaszaleje” z jakąś barwną bransoletką albo wisiorem – one świetnie przełamują nudę. Często jest tak, że jeden element decyduje o całej jakości stroju. Na tak lub na nie.
Trzeba pamiętać, że moda mocno tkwi  w centrum naszej kultury i musimy się z nią liczyć.  Nie warto z nią walczyć, raczej powinno się współżyć z modą na zasadach partnerskich, wykorzystywać ją, ale nie pozwalając jej nas wykorzystywać.

Osobiście jako miłą odmianę polecam – tym, którzy nie próbowali tego wcześniej – lumpeksy. Znajdziemy tam i ubrania retro, i najnowsze kolekcje. Za niewielką cenę można ubrać się w bardzo dobrą jakość.

Co więc znaczy, według was, być dobrze, oryginalnie ubranym?

K: Dobrze jest łączyć, pokazać własną inwencję, na przykład poprzez dopasowanie czegoś nowego ze starym, być może znalezionym u babci/dziadka w szafie. Ważne, by nie kopiować szablonów. Mam w sklepie pewne klientki, które nie myślą samodzielnie. Przychodzą kupić np. modne czinosy , a do tego muszą już skompletować całą resztę garderoby według tego, co widać na manekinie, co jest według mnie totalnym pójściem na łatwiznę. Na dodatek klientki takie są w stanie wydać pokaźną sumę pieniędzy i wyglądać przy tym całkiem typowo – zero kreatywności.

Kto dziś ustala trendy wśród dwudziestolatków?

K: Szczerze? Wydaje mi się, że głównie Internet i telewizja. W Internecie roi się od modowych portali i seriali promujących zarówno trendy najnowsze, jak i te najbardziej „na topie”. Media promują także pewien styl bycia: młodych ludzi skupiających się głównie na wadze własnego, nietypowego wizerunku i tego, jak jest on odbierany wśród osób, wokół których się dana osoba obraca.

SSL - stylizacja '70

Od blogów o modzie rzeczywiście się roi. Dagmara prowadziła wcześniej własny. Do założenia projektu zachęciła ją jej promotorka i dobry duch – prof. Irma Kozina. W ten sposób zdobyła cenne doświadczenie. W marcu tego roku powstał nieźle rozwijający się blog Silesia Street Look, na którym wspólnie z Krzyśkiem publikują własne stylizacje, efekty bawienia się modą na tle lokalnej architektury, a w ramach cyklu „Street Look” – fotografie ciekawych osób wychwyconych na ulicy.

Jakie są kryteria? I jak samo wychwytywanie przebiega? Nie zawsze zgodnie:

Ona uważa, że kobiety stroją się dla facetów – on, że dla innych kobiet i siebie. Ona, wyłapując „modeli” na ulicy, zwraca uwagę na strój, image, element przykuwający wzrok, on – na całokształt, łącznie z fizyczną atrakcyjnością. Ona dyskryminuje japonki, zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet, on – fryzury źle dobrane do urody i ludzi ubranych od stóp do głów w odzież z popularnej sieciówki, w której pracuje. Lista różnic jest większa. Ale, jak mawia mój serdeczny przyjaciel, gdy dwóch współpracowników myśli tak samo, to jeden z nich jest niepotrzebny.

Moda zresztą to nie wszystko.

Dlaczego prowadzicie SSL?

K: Pragnę zmienić stereotypy związane ze Śląskiem, głównie te związane z wizerunkiem miast oraz społeczeństwa. Pokazać Polsce, że tu, na Śląsku, wiele się dzieje, że poza węglem mamy wielkie zasoby akcji kulturalnych czy też zasoby tkwiące w nas, Ślązakach. Ważna przy prowadzeniu SSL jest satysfakcja, jaką daje nam pozytywny odbiór naszej działalności. Jest to bardzo budujące.

D: Wiesz, gdyby to miał być blog tylko o nas i naszych gustach, to byśmy go w ogóle nie robili. Nie jest naszym zamierzeniem pokazać, jacy to jesteśmy fajni, tylko chcieliśmy, by było to coś więcej, by on coś przekazywał, by coś wnosił, by był też miejscem spotkań, poznawania się i zmieniania stereotypów.

Czym jest „coś więcej”?

D: Chcemy łączyć to, co lubimy, z tym, na czym się znamy, czyli modę, architekturę, sztukę. Pokazać ciekawych ludzi na Śląsku, ciekawe miejsca, problemy, które się pojawiają. Katowice niezmiennie kojarzą się ze Spodkiem, a nam zależy na pokazaniu innego oblicza tego miasta (zadziwiająco dużo osób zobaczyło ul. Krzywą dopiero na naszych zdjęciach, a jest przecież w centrum miasta!), bawić się modą, pokazać stylizacje dekadowe na tle architektury danej dekady. Dotychczas przygotowaliśmy lata 70. na tle Osiedla Tysiąclecia, szykujemy się do lat 40. na tle architektury modernistycznej, potem będą lata 80., jeszcze nie zdecydowaliśmy, gdzie. Chcemy na naszym blogu także promować ciekawych ludzi, których spotykamy, którzy również prowadzą blogi modowe na Śląsku, a także działają w modzie i są warci poświęcenia uwagi. A takie moje prywatne zadanie, które sobie postawiłam (wiedząc,że między blogerkami często pojawia się zawiść), to zero zawiści i promowanie, jeszcze raz promowanie ludzi, którzy mają coś do powiedzenia. I szczerze powiedziawszy, daje mi to ogromną satysfakcję. Tak więc pisać! :)

Czy polski rynek jest gotowy, aby dać dobrze płatną pracę ludziom zajmującym się modą?

K: Nie obracam się na polskim rynku modowym, więc trudno mi stwierdzić, jednak wydaje mi się, że trzeba przejść długą drogę do zdobycia znaczącej pozycji i grona wielbicieli. Polski rynek modowy wydaje się kuleć, może nie jest to odpowiednie miejsce dla tego typu działalności na obecną chwilę, może jest to związane z niewielkim zapotrzebowaniem na modę spoza sieciówek? Wynika to chyba z nieświadomości społeczeństwa. Należy więc to zmienić. Jesteśmy młodzi, wszystko więc przed nami.

Nie liczę, ile razy tego dnia się ze sobą nie zgodzili. Ale pytam o cechy, które cenią u drugiej połówki teamu.

K: Sumienność, obszerna wiedza z dziedziny historii mody, punktualność.
D: Konsekwencja, pomysłowość, kreatywność, chęć pokazania czegoś innego.

Na start chyba całkiem nieźle.

—————————————————
SILESIA STREET LOOK