Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego?

Biorąc do ręki indyjską prozę, spodziewałem się odkryć inny świat. Kolejne karty powieści miały kipieć tajemniczą egzotyką. Nieznana kultura, odmienni ludzie, zagadkowe zwyczaje. Tymczasem bohaterowie Ostatniego mieszkańca wydają się zaskakująco znajomi – mają podobne dylematy i troski, ulegają dobrze nam znanym pokusom. Dzika urbanizacja Bombaju jest tylko pretekstem do zajrzenia w skomplikowaną sieć zależności, łączącą mieszkańców jednej z wielkomiejskich spółdzielni. Czy uda im się oprzeć pokusie podjęcia samolubnych decyzji, czy może wygra sąsiedzka solidarność?

Dlaczego ta historia nie mogłaby wydarzyć się w familoku, na naszym Nikiszowcu? Zamiast przebiegłego kobieciarza Ramesha Ajwaniego, pośrednika w handlu nieruchomościami, pod numerem 2C zamieszkałby sprytny Achim – handlarz z Załęża zawsze spadający na cztery łapy. Do 3C, w miejsce Sangeety Puri i jej niedorozwiniętego syna Ramu, wprowadziłaby się Krysta z Jorgusiem. Ona także okłamywałaby nawet samą siebie, wierząc, że jej syn jest tylko trochę opóźniony w rozwoju i pewnego dnia dogoni rówieśników. W pozostałych mieszkaniach znalazłoby się miejsce dla Ślązoków i Goroli, dla katowiczan z dziada pradziada, dla pracowników banków, gazet i nauczyciela. Cała ta społeczność żyłaby sobie spokojnie, określając swoje relacje jako pucca. Świetne nie byłyby tylko stosunki sąsiedzkie. Pucca byłaby także dzielnica. Do czasu. Do dnia, kiedy nie zjawiłby się pozbawiony skrupułów deweloper z wizją szklanego biurowca w miejscu ich starego, zaniedbanego domu. Czy zawrotne sumy pieniędzy mogą wywrócić nasze życie do góry nogami i wydobyć na wierzch emocje, jakich się po sobie nie spodziewaliśmy?

Lektura Ostatniego mieszkańca była ciekawą wycieczką po slumsach i ulicach Bombaju. Zaglądałem razem z mieszkańcami osiedla mieszkaniowego Vishram A do świątyni Siddhi Vinayaka, gdzie zanosili swoje prośby do Czerwonego Ganeszy. Byliśmy na wątpliwej sławy Falkland Road. Jadaliśmy w obskurnych knajpkach i luksusowych restauracjach na Malabar Hill. Jednakże powieść Adigy była dla mnie przede wszystkim niesamowicie wnikliwą analizą demokracji, granic tolerancji i relacji międzyludzkich. Demokracja, ustrój, którym chełpimy się w tzw. cywilizowanym świecie, wymaga ogromnej dojrzałości i samokontroli, zwłaszcza wtedy, kiedy większość ma odmienne zdanie lub gdy musimy uszanować sprzeciw jednostki. Co się dzieje, gdy nie potrafimy panować nad swoimi emocjami i perspektywa partykularnych korzyści przesłania nam cały świat? Co się dzieje, gdy znika tolerancja i szacunek, gdy odmienne zdanie drugiego człowieka doprowadza nas do szewskiej pasji?

U Aravinda Adigy nic nie jest oczywiste. Z pozoru pozbawiony ludzkich uczuć deweloper Shah w obliczu postępującej choroby odsłania swoją wrażliwą stronę i dowiadujemy się, jak bardzo emocjonalny jest jego stosunek do chaotycznie rozrastającego się Bombaju. Emerytowany nauczyciel Masterji cieszący się powszechnym szacunkiem ze względu na wykonywany ongiś zawód z dnia na dzień zamyka się w sobie, dziwaczeje, aż w końcu dociera do niego prawda, gorzka prawda, o własnym życiu. Uczynne sąsiadki stają się bezwzględne.

Ostatni mieszkaniec to powieść indyjska, którą czyta się jednym tchem. Jednakże wydarzenia z okolic Vakoli można by przenieść na dowolną szerokość geograficzną. Adiga skłania czytelnika do refleksji i zadania sobie fundamentalnego pytania – co bym zrobił, gdyby to do moich drzwi zapukało szczęście, a jedyną przeszkodą w jego osiągnięciu okazałby się ekscentryczny podstarzały nauczyciel fizyki? Czy umiałbym zawierzyć swój los Ganeszy, bogowi usuwającemu przeszkody z drogi życia i zapewniającemu powodzenie w naszych ziemskich przedsięwzięciach? Czy umiałbym uszanować zasadę spółdzielni przytoczoną przez Masterjiego w rozmowie z jednym z sąsiadów – Spółdzielnia to jedno – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego?

Serdecznie zapraszam do fascynującej lektury drugiej powieści Aravinda Adigy i refleksji nad granicami własnej tolerancji.

————————————–
Ostatni mieszkaniec
, Aravind Adiga; Wydawnictwo Prószyński i S-ka