Drapieżność kina, czyli ARS Independent o tym, co naprawdę ważne

Międzynarodowy Festiwal Filmowy ARS Independent to dzieło młodych ludzi, którzy porwali się na rzecz niezwykle trudną. Filmy nieobecne w regularnej dystrybucji kinowej, w tym – z odległych stron świata, Konkurs Główny o Śląską Nagrodę Filmową, sekcja (znanego nam już) KilOFFa, dwie retrospektywy, spotkania z reżyserami, konferencja na temat kwestii dystrybucji kina niezależnego, panel dyskusyjny o cenzurze w kinie, cztery koncerty, czy coś jeszcze?  Efekty ich kilkumiesięcznej pracy i  wieloletniej pasji kinem będziemy mogli oglądać w Katowicach, w dniach 14-19 czerwca. O tym, czym jest niezależność i dlaczego warto wybrać się na egzotyczną ucztę w Mieście Ogrodów – mówi Przemek Sołtysik.


MZ: W jaki sposób dzisiaj można definiować „niezależność”? Jakie są kryteria? Jakich wy używaliście, by wyłonić filmy, które znalazły się w programie ARS Independent?

PS: Hmm, funkcjonuje taka najprostsza z definicji, która wywodzi się z hollywoodzkiego postrzegania kina: film jest niezależny wtedy, kiedy nie korzysta z zaplecza dużych hollywoodzkich wytwórni lub ze wsparcia państwa, co akurat w przypadku Hollywoodu miejsca nie ma nigdy. Dlatego bardzo trudno to przełożyć na kryteria europejskie, gdzie struktura finansowania jest zupełnie inna. Ale nie tym się będziemy zajmować.

Dla nas to, po pierwsze, niezależność artystyczna. To jest bardzo szerokie pojęcie. My pod tym rozumieliśmy autorskie piętno, które pozostawia na swoim dziele twórca i autor – jako wyrazista persona, jako artysta, jako rzemieślnik. Drugie kryterium to pewna drapieżność, buntowniczość, pewna opozycja wobec. Wyrażanie sprzeciwu za pomocą kina.

Obok dwóch retrospektyw i pojedynczych przypadków, wszystkie filmy, które prezentujemy, to są filmy pierwsze (debiuty) oraz filmy drugie. Zaprosiliśmy młodych, początkujących reżyserów, bo oni mają najbardziej odważne rzeczy do powiedzenia. Odważniejsze niż doświadczeni wyjadacze, którzy już mają wypracowany styl i poruszają się konwencjami.

Ile filmów zostanie zaprezentowanych na festiwalu?

Razem z szortami około 70.

Czy ich wybór był trudny?

Bardzo.

Trudno było je znaleźć czy wybór był trudny ze względu na głęboką selekcję?

Rocznie na świecie powstaje tyle filmów, że zobaczenie ich przekracza możliwości (nawet czasowe) zwykłego człowieka, tak więc trudno powiedzieć, mając tę wiedzę, że była to głęboka selekcja. Ale z drugiej strony grupa osób realizująca festiwal to ludzie mający dosyć zbliżone gusta i wymagamy chyba czegoś podobnego od kina. Dlatego pod tym względem tak – selekcja była ostra – jako ostrość patrzenia grupy selekcjonującej materiał.

W jaki sposób dotarliście do tych filmów? Do twórców z odległych miejsc na świecie? Polski widz może dotrzeć bez problemu do kina czeskiego, francuskiego czy hiszpańskiego, a tu Iran, Izrael, Indie, Sri Lanka…

Żeby zdobyć coś cennego dla festiwalu w Polsce, trzeba trochę jeździć na inne festiwale filmowe na świecie. Byliśmy w Salonikach, Berlinie, Rotterdamie i te najlepsze, moim zdaniem, rzeczy udało nam się ściągnąć właśnie stamtąd. Chodziliśmy na premiery światowe i tam byli obecni twórcy. Jeśli film był dobry, to po prostu od razu się podbiegało do twórcy i nawiązywało dialog mający na celu finalizację przedsięwzięcia w Katowicach na polskiej premierze. W większości twórców, których filmy trafiły do konkursu, od razu zapraszaliśmy. Już teraz w trasie są cztery z sześciu ekip filmowych spośród ekip konkursowych, które pojawią się w Katowicach.

W ostatnim czasie mogliśmy uczestniczyć w dużym Festiwalu Filmów Kultowych. Powiedz, czym ARS Independent różni się innych festiwali i co go na ich tle wyróżnia?

W tym momencie mamy taką ciekawą sytuację, że w Katowicach są trzy festiwale filmowe. Przez bardzo długi czas był tylko jeden FFK i gdzieś tam, mały jeszcze, KilOFF. Teraz mamy trzy, przy czym dwa z nich aspirują do miana festiwalu międzynarodowego: RegioFun i właśnie ARS Independent. RegioFun sprofilował się na branżę, na producentów, natomiast FFK… No, nie chciałbym definiować naszego festiwalu w opozycji do jakiegokolwiek innego, ale FFK jest zapatrzony w przeszłość. Tam próbuje się znaleźć te najciekawsze kąski, niektóre zapomniane, niektóre popularne, stara się wypracować definicję kultowości.

My poruszamy się w obrębie zupełnie innego pojęcia. Okej, mamy retrospektywę i  znajdą się też punkty wspólne, ale to zupełnie inne zaplecze treściowe. Patrzymy na to, co nowe, co świeże, staramy się być na bieżąco i być blisko świata, który dzieje się tu i teraz. Także politycznie. Jest bowiem polityczny pazur, choćby retrospektywa Panahi, wybitnego twórcy, który w zeszłym roku, w grudniu, został skazany na 6 lat pozbawienia wolności, zakazu pracy twórczej, wyjazd z Iranu, pisania scenariuszy, udzielania wywiadów.

Skąd pomysł na festiwal? Jakie są jego źródła?

Przez 6 lat Stowarzyszenie Polskie Forum Edukacji Europejskiej organizowało festiwal KilOFF i myślę, że tutaj są jakieś początki. Byłem związany z festiwalem KilOFF od szóstej edycji i podjąłem się też koordynować siódmą edycję. A ponieważ w tym czasie pojawiły się nowe możliwości, jakie dała koncepcja miasta ogrodów i kandydowania Katowic do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury, udało nam się zrobić coś znacznie większego i –  myślę – znacznie ciekawszego. KilOFF został oczywiście zachowany jako sekcja ARS Independent.

Czy planowana jest druga edycja ARS Independent?

Już o niej myślę (śmiech). Mam taki mały notesik, w którym notuję to, co warto byłoby uwzględnić.

Festiwal zacznie się lada chwila. Czego Wam życzyć?

Ze swojego miejsca chciałbym raczej życzyć i tobie, i widzom wspaniałych odkryć filmowych. Zapraszam na ARS Independent!
—————————————————————————————
Czy można dodać coś więcej? Takiego festiwalu u nas jeszcze nie było!
Do zapoznania się > program ARS Independent.