Myślę, więc… podróżuję

„Na początku podróży nie tyle ważny jest cel, co samo przesuwanie się w przestrzeni i czasie. Myśl ma wtedy tyle miejsca, że może leniwie płynąć, a wzrok prostuje się na rozległym krajobrazie niczym płatki rozkwitającego maku. Krawędzie niepokojów i lęków stają się jakby łagodniejsze, jakby umowne. Świat widziany z poruszającego się punktu wygląda na bardziej harmonijny i ostateczny w swym kształcie”. To niezwykłe, jak ruch potrafi wydobyć piękno i stworzyć iluzję równowagi w mijanej przestrzeni. Wszystko dzieje się tak szybko, że to, co złe i brudne, nie ma szans wyjść na światło dzienne.

Chwilowość bycia tu i teraz wzmaga więc intensywność doświadczenia, przeżywanych emocji, odbieranych wrażeń. Podróż, bez względu na cel, wzbogaca i uderza różnorodnością. Mówią nawet, że jest ważniejsza niż końcowy punkt, do którego prowadzi. To wszystko zdaje się być banałem. Nawet i to, że najtrudniejsze w podróży jest uświadomienie sobie jej potrzeby, walka z lękiem i niewiadomą, które nieodłącznie wiążą się z każdą wędrówką, założenie butów i zrobienie pierwszego kroku. Bowiem strach przed podróżą, w jej trakcie, tuż przed dotarciem do celu i po jego osiągnięciu, choć czysto ludzki, staje się największą przeszkodą w dojrzewaniu i doświadczaniu samego życia – najdłuższej naszej wędrówki.

Można ją nazwać opowieścią drogi. Właśnie tak. Nie celu, ale drogi, podróży, przeżywania i odkrywania siebie i świata w jej trakcie. „Podróż ludzi Księgi” Olgi Tokarczuk jest historią spotykania i przecinania się ludzkich losów, odkrywania miłości i zwątpienia, refleksji nad życiem i tym, co je otacza, próbą zrozumienia, przeniknięcia rzeczywistości, której jest się nieodłącznym elementem. Dla mnie to książka głęboko filozoficzna, okraszona tak niezwykle pięknym, poetyckim językiem, iż czytelnik doskonale potrafi wyczuć, jak wyjątkową wrażliwością została obdarowana autorka. Być może nie jest to powieść najłatwiejsza, wymaga od współuczestnika literackiej podróży pewnego skupienia, ale obdarowuje za to bogactwem ciekawych spostrzeżeń i wzruszeń. „Podróż ludzi Księgi” jest wędrówką ambitną, nieraz zdaje się nawet dziwaczną, mocno symboliczną. Kryje w sobie niebanalne myśli autorki, doskonale wplatające się w fabułę oraz ukazujące jej bogatą wyobraźnię, która z łatwością pochłania czytelnika.

Pierwotny cel wędrowców nie został osiągnięty. Nie udało się ujawnić światu magicznej księgi – odpowiedzi na wszelkie dręczące ludzkość pytania. Mimo to każdy z nich podczas podróży zobaczył siebie i świat w zupełnie nowych odsłonach, odkrył swoje nowe oblicze. Co za szczęście więc, że księga pozostała tajemnicą. Jej władza sprawiłaby bowiem, że już żadne podróże nie miałyby sensu, Sens stałby się oczywistością. A tak podróże nie tylko mają wartość, ale są konieczne, by zobaczyć siebie w innej przestrzeni, wśród innych ludzi i zdarzeń. By odkryć odpowiedzi na swoje własne pytania lub lepiej: cieszyć się możliwością ich poszukiwania.

Warto tego spróbować nie tylko w świecie rzeczywistym, ale i literackim. Tokarczuk może się stać dobrym i intrygującym przewodnikiem w tej podróży.

—————————————————–
„Podróż ludzi Księgi” Olga Tokarczuk; Archipelagi 1993