Trochę Inny Festiwal Fotografii we Wrocławiu

Trochę inny Festiwal Fotografii powstał z myślą o dynamicznym rozwoju kultury wrocławskiej, w obszarze której wciąż bardzo mało miejsca poświęca się fotografii. Stawiamy sobie za cel wypełnienie tej luki – można przeczytać na stronie współorganizatora Festiwalu: Fundacji Blik. Historyczna stolica Śląska doczekała się stricte fotograficznego festiwalu, którego zapowiedź musiała wzbudzić niemałe zaskoczenie wśród wrocławian, którzy dotychczas cierpieli tylko ze względu na chroniczny brak wydarzeń w obszarze dobrej fotografii.


Jak sama nazwa wskazuje, TIFF niewiele ma wspólnego z festiwalami, do których Polacy zdążyli się już przyzwyczaić – krakowskim, łódzkim czy gdańskim, ale nie zmienia to faktu, że jest to genialne posunięcie ze strony organizatorów, świadomych najwyraźniej ogromnego głodu fotografii we Wrocławiu. Mówienie bowiem o luce na kulturalnej scenie Wrocławia to eufemizm, gdyż Trochę Inny Festiwal Fotografii wpisze się doskonale nie w lukę, a w potężną wyrwę na wrocławskiej scenie fotograficznej i nie wypełni jej nawet  w połowie.
Idea TIFF opiera się na zbliżeniu do fotografii polskiej i niemieckiej poprzez cykl spotkań z fotografami z obu państw. Dla Wrocławia kontakty z zachodnim sąsiadem są czymś naturalnym, zarówno ze względu na historię miasta, jak i po prostu geograficzną bliskość. Współorganizator Festiwalu – Towarzystwo im. Edyty Stein – jako jeden z głównych celów wyznacza sobie wspieranie współpracy polsko-niemieckiej, a w przypadku tego projektu celem ma być zaprezentowanie polskiego i niemieckiego spojrzenia na fotografię. Spotkania z wybranymi autorami mają mieć charakter edukacyjny – zaproszeni będą opowiadać o swoich doświadczeniach z fotografią w połączeniu z autorskim pokazem slajdów. Wybrani artyści otworzą też wystawy swoich prac, a więc będzie zapewne okazja bezpośrednio zapytać o coś samego fotografa.

Organizatorzy zapewniają, że zależy im na zaprezentowaniu sztuki na najwyższym poziomie.

Żyjemy w czasach, gdzie za artystę może uważać się każdy, a jakakolwiek działalność twórcza pretenduje do miana sztuki. W natłoku propozycji i informacji łatwo stracić z oczu prawdziwe autorytety, dlatego dążymy do tego, by podczas TIFF prezentować sztukę, która wyznacza kierunki, kształtuje gusta i zwiększa świadomość dotyczącą fotografii i jej odbioru – czytamy na stronie Fundacji Blik. Założenie, by prezentować fotografię z najwyższej półki, jest szczytne i ambitne, ale ryzykowne. Obecnie grunt polskiej fotografii jest bardzo grząski. Wśród najpopularniejszych dziś polskich fotografów mało który reprezentuje rzeczywiście sztukę nadążającą za najwyższym poziomem światowym.

Inauguracja Festiwalu miała miejsce 26 marca, kiedy to gościem był Wojciech Wieteska i na pewno zaproszenie właśnie jego było jednym z najlepszych posunięć, jakiego organizatorzy mogli dokonać. Wieteska jest nie tylko jednym z najpopularniejszych polskich fotografów, co dziś nie świadczy jeszcze o wysokich umiejętnościach, ale ma również wypracowaną własną filozofię fotografii i spojrzenie na sztukę. Te reportaże, które oglądam dzisiaj w magazynach, to jest zaledwie materiał ilustracyjny. Pod pierwszą warstwą tego materiału nie odnajduję nic więcej. (…) Ja staram się, by moje zdjęcia miały kilka warstw znaczeniowych – powiedział ponad dziesięć lat temu w wywiadzie Adama Mazura po publikacji swojego projektu Far West. Od tamtego czasu spłycenie fotografii postąpiło i rozpowszechniło się do tego stopnia, że jest jednym z głównych problemów współczesnej fotografii.

Efekty przemian można dostrzec nawet u samego zainteresowanego. Paradoksalnie, im starszy projekt Wieteski, tym lepszy. Ostatnie prace fotografa zawarte w serii Flights 91_08 sprawiają wrażenie chaotycznego, mało przemyślanego zbioru wielu przypadkowych fotografii, zwłaszcza w porównaniu do wspomnianego projektu Far West. Nie zmienia to jednak faktu, że Wieteska ma na swoim koncie wiele fotografii wartych uwagi i docenienia, a ponadto jest artystą świadomym. Potrafi wiarygodnie opowiadać o swoich fotografiach i o fotografii w ogóle, co dziś jest raczej w polskim światku rzadkością. Ostatecznie rozstrzygając – Wieteska doskonale wpisuje się w postawione sobie przez organizatorów – trudne niezwykle do spełnienia – kryteria co do prezentowanej sztuki i zapraszanych gości.

Frekwencja na inauguracyjnym spotkaniu być może przerosła nawet oczekiwania organizatorów. W Domu Edyty Stein przy ulicy Nowowiejskiej zapełniła się całkiem duża sala, by posłuchać, co do powiedzenia i pokazania ma jeden z czołowych polskich fotografów. Temu nie można się dziwić – głód dobrej fotografii we Wrocławiu, choć nie da się go zmierzyć, jest prawdopodobnie ogromny. Absencja wystaw dobrych projektów współczesnej polskiej fotografii buduje bardzo negatywny obraz Wrocławia w kontekście działalności na scenie fotograficznej. W ostatnie lato szumnie zapowiadano wystawę Helmuta Newtona w Muzeum Miejskim, która byłaby wydarzeniem skali krajowej, a ostatecznie się nie odbyła z przyczyn nieznanych opinii publicznej. Obraz stolicy Śląska, jako miejsca, w którym fotografia zepchnięta jest na daleki plan, wówczas jeszcze się pogorszył, a przez ostatnie kilka miesięcy nie udało się zorganizować ani jednej istotnej wystawy. Wrocław, póki co, nadal pozostaje w tyle chociażby za dużo mniejszymi Katowicami, które stanowią poważną konkurencję szczególnie teraz, gdy te dwa śląskie miasta uważane są (poza Warszawą) za najpoważniejszych kandydatów do otrzymania tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. TIFF nie zmieni diametralnie trudnej sytuacji wrocławskich amatorów fotografii, ale jest to ważny krok w dobrym kierunku i dobry prognostyk, biorąc pod uwagę to, że nawet stolica przeżyła parę tygodni temu zamach na swoją reputację ośrodka krajowej sceny fotograficznej, gdy bez zapowiedzi wyniosła się do Budapesztu najlepsza w Polsce Yours Gallery.

W pierwszym etapie Trochę Innego Festiwalu organizatorzy podali daty i nazwiska spotkań z czterema fotografami. Poza Wieteską, który zainaugurował Festiwal, gośćmi będą Götz Diergarten, Grzegorz Przyborek oraz Andréas Lang. Najciekawiej zapowiada się spotkanie z najmłodszym z całej stawki Diergartenem, który z całej trójki artystów przyjedzie do Wrocławia najwcześniej, bo już 28 kwietnia. Niemiec, poza zaprezentowaniem pokazu slajdów, otworzy wystawę swojego projektu METROpolis realizowanego od 2006 roku do dziś.

Diergarten fotografuje głównie architekturę, tworząc pedantycznie minimalistyczne kadry, które często obrazują powtarzalność lub symetrię kształtów, przywołując skojarzenia z geometrii. Projekt METROpolis to zdjęcia z korytarzy metra w różnych wielkich ośrodkach miejskich, jak Berlin, Rzym, Wiedeń czy Warszawa. To jednak tylko kilka z wielu stolic państw europejskich, które artysta zwiedził, fotografując architekturę tunelów, przez które codziennie przetaczają się tysiące osób.

Biorąc pod uwagę to, że w polskiej fotografii, a przynajmniej jej głównym nurcie, tendencje minimalistyczne i pedantyczna stylistyka są czymś niespotkanym, trudno przewidzieć, jak prace i filozofia niemieckiego artysty zostaną przyjęte. Na pewno fotograf zza Odry wywoła u niektórych zaskoczenie i wniesie nowe pomysły na naszą rodzimą scenę, ale pytaniem pozostaje, czy zostaną zaakceptowane. Zdjęcia Diergartena mogą być odebrane jako trudne i niezrozumiałe, gdyż w rzeczy samej nie jest to fotografia łatwa – wręcz przeciwnie. Wymaga od odbiorcy przystanięcia na dłużej przed odbitką i samodzielnego poskładania sobie serii w całość. Wrocławską publiczność czeka zatem do przejścia test, którego wynik będzie można potraktować jako próbkę fotograficznej dojrzałości. Znawcy fotografii zaś zacierają już zapewne ręce na przyjazd artysty z naprawdę wysokiej – jak na polską skalę – półki.

————————————————————————-
//. Program spotkań w ramach Trochę Innego Festiwalu Fotografii:

[za nami: 26.03.2011, godzina 18:00, Wojciech Wieteska (autorski pokaz slajdów)]

Przed nami:

* 28.04.2011, godzina 18:00, Götz Diergarten
(wernisaż wystawy METROpolis oraz autorski pokaz slajdów)
*  27.05.2011, godzina 18:00, Grzegorz Przyborek
(wernisaż wystawy oraz autorski pokaz slajdów)
* 17.06.2011, godzina 18:00, Andréas Lang
(autorski pokaz slajdów)

Wszystkie spotkania odbywają się w Domu Edyty Stein we Wrocławiu, przy ulicy Nowowiejskiej 38.
Wstęp bezpłatny.