Wow! Peep-show!, czyli o wystawie Piotra Ceglarka „Po drugiej stronie jutra” w oderwaniu od kontekstu powstania słów kilka

Wow! Peep-show! – to była pierwsza myśl, jaka przemknęła mi przez głowę, kiedy zobaczyłam instalację Piotra Ceglarka w gliwickiej Czytelni Sztuki. Cztery kąty, gładkie ściany, na jednej z nich mała dziurka do „podglądania”.
O ile jednak pierwsze skojarzenie było wybitnie dorosłe, po zetknięciu oka z otchłanią po drugiej stronie szybko prysnęło, a w jego miejscu pojawiło się inne, już zupełnie niewinne, wspomnienie dziecięcych lat.

(fot: Beata Rakoczy)

Kontakt z instalacją Piotra Ceglarka wytworzył świat trochę podobny do tego, jaki wytwarzały we mnie naście lat temu te małe plastikowe aparaty, które po kliknięciu przesuwały wbudowaną kliszę; i choć historyjek było w środku niewiele, przestrzeń pomiędzy okiem a małym czarodziejskim światem zamkniętym w pudełku pozwalała na chwilę znaleźć się w zupełnie innym świecie. Była zaproszeniem do prywatności, może wręcz intymności.

„Po drugiej stronie jutra” to „zabawa” o tyle bardziej zaawansowana, że proponująca interakcję. Kamerka za plecami oglądającego umieszcza sylwetkę widza w gotowym filmie. Jego akcja jest dosyć oszczędna, ale to widz decyduje o szczegółach – ruch ciała generuje muzykę oraz drobne treści samego filmu. A to wszystko dzieje się na ekranie monitora, na który ów widz spogląda.

Sam artysta podczas wernisażu powtarzał, jak istotne jest, by do ściany podchodzić pojedynczo. Wymóg – nikogo wokół – ma sens taki, że pozwala lepiej usłyszeć zmiany dźwięków wywoływane naszymi zamierzonymi ruchami. Ale przede wszystkim – to nie show na podeście z areną dla widowni wokół, ale gra wymagająca jednego widza! I jedynie wyobrażenia jego własnych wcieleń są tam mile widziane.

Gdybym miała ocenić, czy warto było dla tej „dziury w ścianie” spieszyć się na pociąg, powiedziałabym:

O ile konsola „Wii” postawiła mojemu zdziwieniu wysoką poprzeczkę we wszelkich tego typu programach interaktywnych, a połączenie ruchu z muzyką też nie jest niczym zaskakującym, samo „ugryzienie tematu” przez Piotra Ceglarka to dla mnie afirmacja prywatności. I to jest tutaj największą wartością.

Wykonanie zaś wyglądało trochę jak wersja demo. Może ekran po drugiej stronie mógłby być większy? Może większa nasza sylwetka?  Lepsza jakość filmu? Więcej kamer? Więcej efektów wizualnych?

A może to tylko wyobraźnia jest tak zachłanna, że dostała palec, a chciałaby od razu rękę?

————————————————————————–
Wystawa „Po drugiej stronie jutra” potrwa w gliwickiej Czytelni Sztuki do 13 marca.

//. Piotr Ceglarek //.  rocznik 1981; absolwent katowickiej ASP na wydziale Grafiki Projektowej; zajmuje się zarówno sztukami plastycznymi, muzyką elektroniczną, animacją, jak i instalacjami interaktywnymi; współtworzył grupę artystyczną Landszaft oraz projekt muzyczny RGBoy.

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Brak komentarzy

Skomentuj




Aby dodać komentarz przepisz tekst podany na obrazku poniżej.