Umyli dworzec, nauczają dzieci, naprawiają miasto!(?)

„Napraw sobie miasto” to inicjatywa założona przez studenta architektury Aleksandra Krajewskiego w 2010 roku. Zdobyła popularność dzięki przychylności mediów, które były obecne przy rozmaitych akcjach organizowanych od kwietnia bieżącego roku.


Pierwszą z nich była inicjatywa „Umyj sobie dworzec”, podczas której członkowie ruchu oczyszczali część dworca w Katowicach Ligocie ze śmieci, ulotek i przede wszystkim wszechobecnych graffiti. Czy dworzec nadal błyszczy czystością? Na to pytanie niestety próżno szukać odpowiedzi u organizatorów akcji. Natomiast szef NSM szeroko tłumaczy, co kierowało nim przy tworzeniu tego pomysłu – „Nie chodziło o efekt doraźny, jakim byłby czysty dworzec, efektem miała być dyskusja publiczna na ten temat. (…) Uważamy, że dworzec, plac, ulica, ławka w parku itd. to nasze dobro wspólne. Powinniśmy się czuć współodpowiedzialni za to. (…) Chodzi o to, żeby ludzie pomyśleli, dlaczego oni to czyszczą, a druga sprawa to ci, którzy ten dworzec niszczą. To zrobili mieszkańcy tego miasta, ważne żeby pomyśleli jak o swojej własności, którą niszczą”. Jak w takim razie wyznaczyć granicę między estetyką, a nieEstetyką? – „Przeciwieństwem estetyki jest chaos wizualny, reklamowy. Chaos zagospodarowania to reklamy, szyldy oraz naklejki. Do tego dochodzi brud, graffiti, napisy i wandalizm. Na to nakłada się chaos przestrzenny wewnątrz dworca. Wszystkie budki są stawiane bez pomysłu na całość, do tego menel, który leży na schodach dopełnia obraz braku estetyki. Gdyby to wszystko było czyste i poukładane, nikt by się nie zastanawiał, czy to jest brzydkie, czy ładne” – odpowiada Krajewski.

Drugą chronologicznie akcją była „nieEstetyka miasta”, czyli w praktyce oczyszczanie miasta z masy ulotek, reklam i ogłoszeń. Co więcej, organizatorzy podjęli się zbierania podpisów pod petycją w sprawie wyżej wymienionego problemu, której adresatem miał być Urząd Miasta w Katowicach. Jak potoczyły się jej losy? – „Szczerze mówiąc jeszcze jej nie składaliśmy, w trakcie akcji zbieraliśmy podpisy, mamy je, musimy dalej zbierać, żeby było ich więcej. Teraz chcemy wyjść z kolejną petycją, tym razem o powołanie architekta i plastyka miejskiego. Obecnym architektem miejskim jest pan prezydent Piotr Uszok z wykształcenia sztygar i być może to wyjaśnia, dlaczego miasto tak wygląda”.

Krajewski mówi również o potrzebie stworzenia grupy osób odpowiedzialnych za oczyszczanie miasta z ogłoszeń i ulotek, chociażby na jednej ulicy, aby pokazać osobom, które je wieszają, że jest to bezcelowe, a także o wprowadzeniu zakazu rozdawania ulotek na całej długości ulicy Stawowej.

NSM zorganizowało również kampanię „Kup sobie kielich”, która miała na celu obronę słynnych już kielichów znajdujących się na terenie dworca głównego w Katowicach. Wystosowano listy do szesnastu najwybitniejszych architektów świata. Odpowiedzieli jedynie Bernard Chumi i Daniel Libertine. Jak mówi Aleksander Krajewski – „Źle sformułowaliśmy list, być może mogło to być odebrane jako próba sprzedaży czy zarobienia na architektach, a być może w ogóle te listy do nich nie dotarły”. Dwóch na szesnastu architektów to nie najlepszy wynik, ale – „Jeżeli jeden z tych szesnastu najwybitniejszych architektów powiedział, że gra jest warta świeczki, to dużo znaczy” – broni akcji Krajewski. Dodaje, że również kilka polskich biur architektonicznych wykazało zainteresowanie pomysłem, w tym m.in. Konior Studio oraz Mado Architekci z Krakowa. Przebudowę dworca głównego rozpoczęto, a kielichy pójdą prawdopodobnie „pod nóż”, co w takim razie zmienił ten ruch? Aleksander Krajewski mówi o zmianie mentalności katowiczan oraz zwróceniu uwagi na walory modernistycznego dworca. „Ja zrobiłem, co mogłem w tej sprawie, i mam czyste sumienie”.

Ostatnią sferą działania inicjatywy jest stworzenie Akademii Architektury dla Młodzieży. Jak dotąd miała miejsce jej inauguracja, czyli spacer po dworcu, któremu towarzyszyło przedstawienie historii tego obiektu. Ponadto warto wspomnieć o cyklu wykładów dla młodych oraz nacisku na poznanie walorów Katowic. „Napraw sobie miasto” stara się pokazać architekturę od tej przyswajalnej dla młodzieży strony, przez uświadomienie, że każdy może projektować. Profesor Irma Kozina na łamach Reflektora tak wypowiada się o edukacji kulturalnej – „Od pierwszych lat szkoły podstawowej plastyka jest „tylko plastyką”, traktowaną z przymrużeniem oka, niepoważnie. Nie ma tradycji kształcenia artystycznego od podstaw, nie uczy się stosunku do przestrzeni, nikt kompetentny nie stara się wyrabiać gustów. Państwo płodzi społeczeństwo ignorantów, a wśród nich rosną m.in. przyszli inwestorzy. Z brakami wiedzy i kultury osobistej nie potrafią docenić ani uszanować ważnych kulturowo dóbr. Szczególnie jest to dotkliwe na Śląsku, gdyż zabytki techniki i inżynierii wymagają specjalnego podejścia”. NSM jest odpowiedzią na te zarzuty, starając się organizować edukację młodych w tym kierunku, sprawia, że ignorancja wobec otoczenia, przestrzeni, która nas otacza, ma szansę zniknąć.

Akademia ruszy pełną parą od nowego semestru, NSM planuje nawiązać kontakt ze szkołami i wspólnie stworzyć plan warsztatów, spotkań ze słynnymi architektami oraz zbudować gigantyczną makietę centrum miasta. Krajewski mówi o chęci zainteresowania młodzieży architekturą, a także samą pracą architekta i tym, co się na nią składa. Jedną z idei jest również – cytując lidera NSM – „Przykład tego, że dzieci w cztery miesiące zaprojektowały miasto, a cały sztab urzędniczy z prezydentem na czele nie potrafili tego zrobić przez kilka lat”.

„Napraw sobie miasto” wspiera start Katowic w wyścigu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, a wolontariuszy biura ESK można zobaczyć podczas akcji tej inicjatywy. Pierwsze efekty współpracy można było zaobserwować w kampanii o tytule „nieEstetyka miasta”, podczas której stworzono symbol walki o tytuł ESK, czyli wielokolorowe serce, z kilkunastu pomalowanych kartonów. Aleksander Krajewski wypowiada się o współpracy z biurem ESK oraz promocji tej idei – „Promujemy z założenia dobre zachowania w mieście, estetykę miasta, ład przestrzenny, tego typu dobra uniwersalne. Starania Katowic o uzyskanie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury też są czymś dobrym. Zaczynając naszą działalność, w ogóle tego nie wiązaliśmy. Dopiero przy drugiej akcji pomyśleliśmy, żeby włączyć w to biuro ESK i pod wspólnym szyldem przyczynić się do naszego sukcesu”.

NSM to tylko jedna z inicjatyw społecznych mających na celu zmianę sposobu myślenia, jak zatem wygląda współpraca z innymi podobnymi ruchami? Krajewski wskazuje tu biuro ESK, Stowarzyszenie Moje Miasto, Stowarzyszenie Edukacja dla Przyszłości, Stowarzyszenie Architektów Polskich oraz media jako główne nośniki partnerstwa.

„Napraw sobie miasto” wyróżnia się ciekawym sposobem myślenia, oryginalnymi pomysłami, jednak nie sposób pominąć pewnych niedociągnięć. Działacze skupieni wokół tej inicjatywy potrzebują małego „kopniaka”, który uczyni ich akcje bardziej sprawnymi i nastawionymi na efekty. Gdy zbieracie podpisy, dbajcie o to, by znalazły się one we właściwych rękach, starając się stworzyć coś nowego (jak stanowisko Plastyka Miejskiego), sprawdźcie, czy już ktoś na to nie wpadł, a walcząc w słusznej sprawie nie przebierajcie w środkach. To recepta na uaktywnienie Aleksandra Krajewskiego i jego ludzi do pracy dającej realne efekty.

Życzymy powodzenia!