Przystanek

(fot: Natalia Kaniak)
zdecydowanie nie lubię gdy ogląda się mnie podczas tak intymnej czynności jaką jest stanie na przystanku w oczekiwaniu na autobus gdy myśli wywracam na drugą stronę gdy w dali wyczekuję go jak zbawienia gdy zegarek pieszczę niespiesznie choć czas w tym teatrze gra główną rolę nic sobie nie robiąc z podpowiedzi suflera zdecydowanie nie lubię tej czynności niemalże fizjologicznie koniecznej tego całego schematu tego tak trzeba tak należy tak się powinno ja chcę uniknąć chcę pójść pieszo i w dodatku skandal skandal w drugą stronę a i w poprzek a i wspak a i na rękach gdybym umiała biegać nie lubię w maszerowaniu jest spokój buddyjskiej medytacji żale skargi ćwiczą jogę wyginając się w mi tylko znane znaki przestankowe cóż to za luksus zaśmiewać się z rozkładu jazdy jak z najlepszego dowcipu niedzielnego kabaretu kankan cyfr korowód przystanków kto to spamięta na co to komu gdy droga jak paszcza węża nawołują nas wolni ludzie z grobów swoich korytarzy podziemnych cóż za niewola ta dal chronicznie zbawienna niepokalana odradzająca się każdego trupiobladego ranka ileż nieszczęścia w tej samotności porannego czekania
I lęku o to, że autobus dzisiaj nie przyjedzie i trzeba będzie żyć inaczej-





