Tokarczuk: kto stoi za Twoimi plecami?

(fot. Milena Dziadak)

„Anioł w ogóle wszystko widzi inaczej”… Z wysoka więc to, co dla nas potężne i wielkie, jest byle jakie, marne, ledwo dostrzegalne. Anioł delikatnie muska skrzydłami te „wielkie rzeczy”, nie pozwalając im jednak zanurzyć się w cudownej miękkości niebiańskich piór. Czas, przestrzeń, przemijanie, śmierć są dla anioła pojęciami nieznanymi, abstrakcyjnymi i idiotycznymi zarazem. Co innego dla człowieka. To nieliczne ze stałych elementów jego kruchej i niepewnej egzystencji. Są tak natarczywe i przerażające, że nawet anioł nie potrafi ich złagodzić. Nie potrafi ochronić przed nimi człowieka. Gdyby to było możliwe, człowiek stałby się aniołem, a anioł bardzo samotnym człowiekiem…

Anioły, jak wiadomo, są wszędzie. Ale szczególnie polubiły Prawiek i tam, za sprawą Olgi Tokarczuk zadomowiły się na dobre. Towarzyszą bohaterom przez całe ich życie, obserwując, jak czas zakreśla linie na czołach i półokręgi pod tracącymi blask oczami. Prawiek i inne czasy to jedna z tych książek, która ma niemal wszystko: wielowątkową, wciągającą fabułę, szczyptę metafizyki i filozoficznych rozważań, odrobinę mistyki i romantyzmu, głębię, którą niemal można dotknąć. Dlatego tak trudno napisać, o czym jest konkretnie. Ale z pewnością uda nam się dojrzeć bogactwo przepięknych myśli, spostrzeżeń, które potrafią wzruszyć, wywołać uśmiech lub smutek… Takie emocje bez wątpienia ucieszą naszego anioła.

Tokarczuk oprowadza nas po Prawieku z subtelnością i przenikliwością. Pokazuje, jak to, co prozaiczne, zwyczajne współistnieje z duchowością, nielogicznością, niebiańskością. Tak jak jej bohaterowie, mamy określony czas – tę śmieszną siłę w odczuciu anioła, i każdego dnia walczymy z nim, błagamy, by się zatrzymał, zapychamy go mnóstwem czynności, działań. Może jednak nie tyle sam czas jest najważniejszy, ile właśnie to, czym go zapełnimy: tworzeniem czy burzeniem, „wiedzą, która nas tylko obrasta” czy taką, która się w nas wchłania, sobą czy innymi. Pięknie pisze autorka, że z biegiem lat składamy cząstki naszego życia w całość, by na mecie pozwolić im na ponowny rozpad. Cóż za okrutny tragizm!– powiedzą jedni. Co za niepowtarzalny cud – pomyślą drudzy. Dla anioła sprawa jest zupełnie oczywista i dziwi się smutkowi duszy człowieka. Anioł ma jednak to szczęście, że nie czuje ołowianego ciężaru, jakim czas kładzie się na nasze plecy…

Po Prawieku podróżuje się z lekkością. Co krok można natknąć się na mądrość prostą i błyskotliwą jednocześnie. Czas unosi się jak wiatr lub delikatna mgiełka, a przestrzeń zadziwiająco szybko staje się znana i swojska. Na bagnach straszy topielec, ale z aniołem nic nam nie grozi. Staruszka krzyknie nam zza pleców: „po co się było rodzić, żeby teraz spać!?”, tak głośno i przeraźliwie, że aż serce zadygocze nad prawdziwością tych słów. Droga jest kręta, ale ludzie i widoki niezapomniane. Kto wie, może w Prawieku znajdziesz także swój czas?

Twój anioł na pewno będzie Ci towarzyszył.

———————————————————————-

Olga Tokarczuk „Prawiek i inne czasy”