Koniec. Początek. Koniec. Początek… Powidoki po Świetlikach

Skończyło się dzieciństwo. Baczność!” Wyprostuj się, popraw koszulę, przyklej na twarz rozsądek i powagę. Najwyższy już czas zasłonić posiniaczone kolana, zdrapać tatuaże z letnich kolonii, przyjąć do wiadomości, że święty Mikołaj nie istnieje, a życie to nie bajka…

(fot: Milena Dziadak)

(fot: Milena Dziadak)


Przychodzi w życiu każdego z nas taki moment, kiedy trzeba spojrzeć prawdzie prosto w oczy i zobaczyć w nich to, co nieuniknione, co konieczne. Czas ciągle depcze nam po piętach i jakimś magicznym sposobem uchwycił się nas tak mocno, że za nic nie można go przegonić. Jest jak cień: czasem biegnie przed nami, innym razem ciągnie się za nami leniwie i monotonnie. Ale tylko chwilami potrafimy go tak naprawdę zauważyć. Zauważyć czas? Właśnie to przytrafiło mi się całkiem niedawno. Miał przenikliwe i mądre spojrzenie, takie, które nieraz potrafi wzbudzić lęk i niepokój…

Czujemy jego obecność najmocniej wtedy, gdy budowany przez nas z takim mozołem i trudem świat runie, zachwieje się, zmieni się jego ważny element. Gdy zaliczamy kolejne etapy naszego życia. Gdy dorastamy. Zmiany są koniecznością, popychają naszą egzystencję do przodu lub przynajmniej zakłócają panującą w niej harmonię. Są wskazówkami czasu, banalnością, z którą momentami tak trudno sobie poradzić.

Nie mamy szans. „Już się nie schowamy”. Nie ukryją nas bezpieczne ramiona rodziców, stosy książek, wśród których można zanurzyć umęczoną głowę, młodość uciekająca mimo ściśniętych do bólu pięści. Czas jest bezlitosny. Nie wysłucha naszych błagań, sentymentalnych westchnień, zlekceważy próby przekupstwa czy bezczelne wyrzuty. Trzeba się zmierzyć z nadchodzącym końcem, żalem za tym, co było, utratą tego, co być mogło, przełknąć gorycz straty, zachować wspomnienia i smaki chwil. Trzeba przygotować się na nadchodzący początek, jego nieprzeniknioną tajemnicę, która tak często rodzi pełne niepokoju oczekiwania.

„Kulę i boję się”, co w oczach czasu przyjdzie mi zobaczyć. „Bo skończyło się”. Życie jednak nie uznaje próżni, nie zna granic i podziałów tworzonych przez ludzki umysł. Nie ma więc końca, ale jest kolejny początek, kolejna szansa, kolejne możliwości i zadania. Taka wizja rozpala nadzieję i optymizm, choć bywa, że na życiowym rozstaju dostrzec ją trudno. I tylko nasz cień jakby coraz dłuższy, coraz mocniej łapie nas za stopy.

„Baczność!” Nie garb się! Przecież jesteś już dorosły, pozory muszą być zachowane. I wypchany portfel w najdroższym garniturze.

I koniecznie nie zapomnij tylko o bucie w butonierce i ognistej róży w ustach…

———————————————————————————————————

Wszystkie cytaty pochodzą z wiersza Marcina Świetlickiego „Baczność”.